Wszyscy się zgadzali, że dzień jest wymarzony na piknik pod Wiszącą Skałą – roziskrzony letni ranek, ciepły i bezwietrzny, a za oknami na drzewach nieśplika przez całe śniadanie dzwonienie cykad i brzęczenie pszczół nad bratkami okalającymi podjazd (…) Ogrodnik już zaczął podlewać hortensje, wciąż jeszcze skryte w cieniu kuchennego skrzydła na tyłach domu. Pensjonarki z Pensji Pani Appleyard dla Młodych Dam były na nogach i spoglądały w jasne bezchmurne niebo już od szóstej, a teraz fruwały w swoich świątecznych muślinach niby chmara podnieconych motyli.

Tymi słowami rozpoczyna się powieść Joan Lindsay. Natomiast ekranizację książki otwiera poetycki cytat, będący parafrazą puenty wiersza A Dream Within a Dream Edgara Allana Poego. Rozpoczynając seans filmu Piknik pod Wiszącą Skałą, słyszymy z offu słowa:

What we see, and what we seem, are but a dream. A dream within a dream.

Nie widzimy, kto je wypowiada, wiemy tylko, że to młoda dziewczyna. Mówi o iluzoryczności świata, o tym że nasze życie może nie być prawdziwe, może być marzeniem sennym śnionym przez nas samych albo przez kogoś innego… Mówi to powoli, rozmarzonym i sennym głosem.

Historia spisana przez Joan Lindsay również sytuuje się na granicy jawy i snu. Atmosfera towarzysząca piknikowi jest sielska, ospała i oniryczna. Błogie lenistwo, zajadanie smakołyków, niespieszne rozmowy i sjesta na łonie natury. Tak uczciła dzień Świętego Walentego grupa kilkunastu zamożnych dziewcząt, które w 1900 roku przebywały na Pensji Pani Appleyard w australijskim stanie Wiktoria. Podczas pikniku w okolicach Wiszącej Skały czas zdaje się stać w miejscu. Wkrótce okaże się, że i dosłownie, i w przenośni, ponieważ zegarki uczestników wyprawy stają dokładnie w południe.

Niebawem cztery z dziewcząt, za zgodą opiekunów, oddalają się, by dokładniej zbadać Hanging Rock – liczący miliony lat wulkaniczny masyw górski. Zdaje się, że skalny monolit w jakiś sposób je przyciąga, hipnotyzuje, kieruje ich krokami. Mniej więcej w połowie drogi na szczyt, znużone kładą się na płaskich skałach i zapadają w kataleptyczny sen. Kiedy się budzą, jedna nie zgadza się na dalszą wędrówkę, chce wracać do obozowiska. Pozostałe nie zważając na jej protesty, pogrążone w osobliwym transie, wspinają się w górę… Po kilku godzinach zostają uznane za zaginione.

Australia do dziś jest kontynentem, na którym statystycznie ginie bez śladu najwięcej ludzi. Rozległe przestrzenie z dala od cywilizacji. Dziewicza przyroda. Niezbadane tereny. Na początku XX wieku na pewno nie było trudno się tam zgubić. Szczególnie nieznającym terytorium przybyszom z Anglii, takim jak bohaterowie Pikniku pod Wiszącą Skałą. Jednak wydarzenia te zdają się mieć znacznie mroczniejsze tło. Czy dziewczęta zgubiły się i zmarły z wycieńczenia, upału, odwodnienia? Czy błąkały się po odludnych terenach, aż zabrakło im sił, czy też za ich zniknięciem stoi ktoś niebezpieczny, albo coś nadprzyrodzonego?

Kiedy piknikowicze chcą wracać na pensję, okazuje się, że zaginęły nie tylko trzy uczennice, ale też nauczycielka matematyki zniknęła bez śladu. Nikt nie zauważył, jak oddalała się od grupy. Wszyscy drzemali.

Kadr z filmu „Piknik pod Wiszącą Skałą” w reżyserii Petera Weira

W poszukiwania, które niestety nie odnoszą skutku, oprócz policji z psami tropiącymi angażują się okoliczni mieszkańcy. Wiedzionemu niedającym się racjonalnie wytłumaczyć przeczuciem Michałowi Fitzhubertowi, udaje się odnaleźć – i to po ponad tygodniu – jedną z dziewcząt. Oprócz kilku siniaków i zadrapań jest w zadziwiająco dobrym stanie fizycznym. Nie pamięta jednak, co się wydarzyło. Nie potrafi powiedzieć, co się z nią działo przez te dni.

Tajemnicze zniknięcie, a potem powrót jednej z uczennic, to dopiero początek fatalnych zdarzeń, które staną się udziałem związanych z tą sprawą. Swoiste fatum – które w polskim przekładzie Wacława Niepokólczyckiego jest nazywane wzorcem, który powstał pod Wiszącą Skałą – sprawi, że jeszcze kilka osób straci życie w dramatycznych okolicznościach…

Teorii na temat wydarzeń z Dnia Świętego Walentego w 1900 roku było kilka. Od porwania uczennic i nauczycielki z motywów seksualnych, poprzez morderstwo, po uprowadzenie przez pozaziemską cywilizację. Jedna z hipotez zakładała, że podczas penetrowania masywu dziewczęta natrafiły na portal do paralelnego uniwersum. Podejrzewano też, że w jaskiniach u podnóża Góry Macedon drzemie jakaś pradawna, mroczna energia. Masyw miał być swego czasu obiektem kultu religijnego Aborygenów. Natomiast najprostsze wyjaśnienie jest zarazem najmniej tajemnicze. Opisywana formacja geologiczna jest niezbadanym i niebezpiecznym miejscem, pełnym czeluści i jaskiń. Mogło dojść do najzwyklejszego wypadku. Ciała utkwiły w niewidocznym i trudno dostępnym miejscu.

Książka Lindsay ma formę, która sugeruje, że opisywane wydarzenia naprawdę miały miejsce. Znalazły się w niej fragmenty listów i wyimki z prasy. Opublikowana w 1967 roku powieść okazuje się jednak fikcją literacką. Quasi-autentyczna historia wzbudziła jednak żywe zainteresowanie i wielu uwierzyło w jej prawdziwość. Stała się znaną na całym świecie legendą, która żyje własnym życiem. Nie ma jednak wątpliwości co do fikcyjnego charakteru tej opowieści. Appleyard College nigdy nie istniał, a Walentynki w 1900 roku wypadały w środę, a nie jak opisała to Lindsay w sobotę. W żadnej z australijskich gazet nie pojawiły się artykuły przytaczane przez pisarkę. Opowieść o tragedii w okolicy Wiszącej Skały to kulturowy fenomen. Stała się elementem współczesnego folkloru, mitem, który funkcjonuje w zbiorowej świadomości, jako coś co mogło się zdarzyć… Sama autorka długo utrzymywała, że jej książka opisuje autentyczne zdarzenia. Kiedy dociekliwi dziennikarze obalili ten koncept, miała to skomentować słowami: Zmyślenie i prawda zawsze się ze sobą ściśle splatają.

W australijskim buszu doszło do wielu zaginięć, ale to konkretne wydarzenie nie zostało udokumentowane. Część bohaterów powieści Lindsay ma swoje pierwowzory w faktycznie żyjących ludziach, o tych samych bądź bardzo podobnie brzmiących nazwiskach (na przykład doktor McKenzie rzeczywiście praktykował w tej okolicy, a pan Hussey prowadził sklep). Wszystkie wymienione w powieści lokalizacje istnieją naprawdę. Hanging Rock, miejscowość Woodend nieopodal Melbourne. Jednak prowadzony przez wytworne damy Applegate College i tajemnicze wydarzenia z 1900 roku należy uznać za wytwór fantazji.

Autorkę zainspirował prawdopodobnie obraz olejny Williama Forda, który zdobił gabinet jej męża. Dzieło z 1875 roku zatytułowane Picnic Party at Hanging Rock near Macedon przedstawia grupę kilkunastu osób odpoczywających w lesie nieopodal masywu skalnego. Niemal identyczny kadr odnajdziemy w adaptacji filmowej Petera Weira z lat siedemdziesiątych.

Obraz Williama Forda „Picnic Party at Hanging Rock near Macedon”

Wyreżyserowany przez Weira film jest bardzo wierną ekranizacją prozy Lindsay, jednak nie zgadzam się z opiniami, że przewyższa literacki oryginał. Lektura książki dostarcza znaczniej więcej wrażeń. Twórcy filmu całkowicie pominęli wątki nadprzyrodzone przedstawione przez pisarkę. Tajemnicze czerwone łuny i chmury na niebie, makabryczne sny i wizje, które nawiedziły związanych z tą sprawą. Dziwne przeczucie, które zaprowadziło Michała Fitzhuberta na miejsce, gdzie odnalazł jedną z zaginionych… Senne majaki, halucynacje, przedziwny magnetyzm Wiszącej Skały… I ta scena zbiorowej histerii, rodem z Czarownic z Salem Millera.

Nie powitały jej uśmiechy ani radosny szmer podniecenia. Szeregi rozstąpiły się w milczeniu z szuraniem stóp w tenisówkach na posypanej trocinami podłodze. Nauczycielka spojrzała z ciężkim sercem na uniesione w górę twarze w dole. Czternaście par oczu utkwiło wzrok w czymś, co było poza nią, czymś za pobielonymi ścianami. Było to szkliste spojrzenie zwrócone do wewnątrz, spojrzenie lunatyków. Dobry Boże cóż te nieszczęsne dzieci widzą, czego ja nie mogę ujrzeć? Roztacza się przed nimi jakaś wizja, a ona nie śmie rozerwać jej napiętej, cienkiej jak pajęczyna tkanki ani jednym słowem. A one widziały, jak ściany sali gimnastycznej robią się przejrzyste, sufit rozchyla się jak kwiat w stronę jasnego nieba nad Wiszącą Skałą. Lśniący cień skały płynie niczym woda przez roziskrzoną równinę, a one są znów na pikniku (…) Cień skały wydłużył się i sposępniał. Stoją jak przykute do ziemi i nie mogą się poruszyć. Ów straszliwy cień jest żywym potworem sunącym ociężale ku nim przez równinę i rozrzucającym wokół kamienie i głazy. Jest już tak blisko, że widzą szczeliny i zagłębienia, gdzie w jednej z jaskiń leżą rozkładające się szczątki zaginionych dziewcząt. Jedna z młodszych dziewczynek  na wspomnienie słów Biblii o tym, że ciała zmarłych są wypełnione pełzającym robactwem, zaczyna gwałtownie wymiotować (…) Edyta zaczyna głośno krzyczeć. Mademoiselle, rozpoznając w tym krzyku znajome hienie dźwięki histerii, podchodzi na skraj podium z łomocącym sercem (…) Wśród rosnącej wrzawy pobrzmiewał rechot zła (…) Rozhisteryzowane pensjonarki z twarzami wykrzywionymi szałem, ich rozwichrzone włosy, ręce jak szpony…

Książka jest znacznie bardziej makabryczna i niepokojąca od filmowej adaptacji. Powieściowy oryginał nie tylko stawia więcej pytań i hipotez, ale jest bardziej wieloznaczny i enigmatyczny. Dodatkowo w powieściowym Pikniku pod Wiszącą Skałą czuć coś, co nie zostało szczególnie wyeksponowane w ekranizacji. Bardzo subtelne i ukryte między wierszami przekonanie, że w naturze drzemią fatalne siły, które mogą zostać obudzone. Człowiek, który narusza środowisko, niejako zadaje mu gwałt swoim wszędobylstwem i ingerowaniem w naturę, może zapłacić za to najwyższą cenę. Nie jesteśmy panami tego świata.

*

Nie można zapominać, że fabuła powieści Lindsay rozgrywa się u schyłku epoki wiktoriańskiej. Sentymentalny styl książki, jej forma i język oddają ducha tego okresu. Z tego też powodu Piknik pod Wiszącą Skałą nie jest książką dla każdego. Na pewno rozsmakują się w tej lekturze miłośnicy subtelnie narastającej atmosfery grozy i złowieszczości, entuzjaści literackich sekretów, tajemnic i niewyjaśnionych zagadek oraz literatury angielskiej doby wiktoriańskiej.

DSC_3376

 Joan Lindsay, Piknik pod Wiszącą Skałą, Wydawnictwo Książnica, Katowice 2004.