Za późno odkryłam pisarstwo Łukasza Orbitowskiego. Oczywiście dawno już słyszałam o autorze – nie może być inaczej, bo to ceniony i nagradzany pisarz – nie raz w księgarni miałam w ręku jego powieść, ale ostatecznie zawsze wybierałam coś innego. A może jednak dobrze się stało, że rozpoczęłam czytanie Orbitowskiego od Innej duszy, bo to książka moim zdaniem fenomenalna. Teraz jedyne o czym myślę, to skąd wziąć fundusze na resztę powieści Orbitowskiego oraz pozostałe książki z serii „Na F/Aktach” wydawnictwa Od deski do deski!, która mocno mnie zaintrygowała.

Inna dusza to jedna z odsłon cyklu fabularyzowanych powieści zainspirowanych prawdziwymi wydarzeniami, a dokładnie głośnymi zbrodniami sprzed lat. Fabuła Innej duszy nawiązuje do historii z lat 90-tych. Nastoletni Jacek Balicki dokonał wówczas dwóch bestialskich morderstw. Orbitowski stara się zrekonstruować te zdarzenia i nakreślić ich tło. Oczywiście imiona bohaterów zmieniono, a powieść jest połączeniem faktów i wyobrażeń autora na temat prawdopodobnych przyczyn i okoliczności wydarzeń, które wstrząsnęły bydgoszczanami w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku.

Powieść ma dwóch głównych bohaterów i podwójną narrację. Jędrek i Krzysiek – jeden z rodziny tak zwanej porządnej, drugi z patologicznej (postać matki Krzyśka to mistrzostwo, jest, ale jakby jej nie było, snuje się niczym widmo, rzadko otwiera usta, niedookreślona i bezwolna… po lekturze wciąż się zastanawiam, co z nią było nie tak i dlaczego, mimo, że była nikim, po jej śmierci doszło do zagłady domu Hoppów). Jednemu niczego nie brakuje, drugi żywi się niemal wyłącznie kanapkami z mortadelą. Pierwszy ma ojca, który chce z nim spędzać czas, rozmawiać, pomóc w planowaniu i budowaniu przyszłości, drugi szuka ojca nocami po barach i izbach wytrzeźwień, sprząta jego szczyny i wymiociny, wiedzie życie, o którym mówi „to karawan nerwowego sprzątania i ponownego zalegania w gnoju, wieczny powrót gówna, stajnia Augiasza, do której nie przyszedł Herkules” (to kompulsywne sprzątanie zajmuje w powieści sporo miejsca, przez połowę lektury zastanawiałam się dlaczego, ale odpowiedź jest prosta i oczywista, człowiek łudzi się, że wysprzątane i świeżo odmalowane mieszkanie zmieni jego życie, ale brud tkwi głębiej, w głowie i tytułowej duszy). Paradoksalnie to chłopak z dobrego domu dopuści się nieludzkiej zbrodni, a ten drugi, codziennie mierzący się z grozą i ohydą, mimo lęku że będzie następny, nie wyda przyjaciela, do końca pozostanie lojalny.

Z ust zabójcy padają w Innej duszy słowa:

„Są inne duchy, wiesz, takie, co żyją w człowieku obok tych naszych dusz, zwyczajnych. I czegoś tam sobie chcą. Niektóre są ciche, inne głośne. Wrzeszczą, hałasują. To jest nie do wytrzymania. Znaczy, tak mi się wydaje, że z takim duchem w środku strasznie trudno żyć, zwłaszcza jak on chce czegoś, na co ty nie masz ochoty”.

O podobnym rozdwojeniu mówili niektórzy seryjni mordercy – zarówno ci prawdziwi, jak i fikcyjni, znani z popkultury, filmów, książek. Pierwsze literackie skojarzenie jakie przychodzi mi do głowy to opowiadanie Dobrane małżeństwo Stephena Kinga. Jego bohater, okrutny seryjny morderca, również twierdził, że tkwi w nim ktoś zły, obcy i tożsamy jednocześnie. Ktoś, kto szepcze do ucha „Zabij!”. Kingowski BK zrodził się z chorych młodzieńczych fantazji i pragnienia zadawania bólu. Był jak infekcja w ciele zdrowego człowieka. A raczej w jego umyśle. Zaburzenia psychiczne, szukanie samousprawiedliwienia, a może naprawdę w człowieku tkwi inna dusza, diabeł, który w jednym się przebudza, a w innym nie…?

Wiecie że mam – zdaniem niektórych chory – pociąg do książkowego i filmowego rozlewu krwi. Fascynuje mnie kryminologia, historia zbrodni, seryjni mordercy… Przeczytałam w życiu mnóstwo horrorów i kryminałów, ale nie przypominam sobie, bym trafiła na równie realistyczny, dosłowny i wstrząsający opis morderstwa. Orbitowski pokazuje, że zabić człowieka wcale nie jest tak łatwo. To ciężka „praca”, pot i ból w mięśniach… A później bezsenne noce, nie wiadomo czy z powodu poczucia winy, czy z podniecenia na wspomnienie bycia półbogiem zadającym ciosy, odbierającym życie.

Książkę Inna dusza oceniam bardzo wysoko. Może jestem nieobiektywna, bo utożsamiam się z tamtymi czasami. Wszystko o czym pisze Orbitowski, jest mi dobrze znane: jedzenie, muzyka, specyficzny klimat lat 90-tych (zaliczyłam nawet spotkanie z pielgrzymującym po Polsce papieżem, o którym pisze Orbitowski, co prawda nie na bydgoskim lotnisku tylko na elbląskim, ale myślę, że niewiele się różniło, od tego opisanego w Innej duszy). Każdy kto dorastał w tamtych czasach znajdzie w powieści Łukasza Orbitowskiego cząstkę własnej historii, osobistej inicjacji w dorosłość. Młodzi ludzie, ich grzeszki i tajemnice. Sekretem tym mogły być wypalane cichaczem papierosy albo wypijane ukradkiem piwo. Sekretem tym mogło być poderżnięcie gardła kuzynowi i sąsiadce.

***Na marginesie***

Na początku tego roku Inna dusza została nagrodzona Paszportem Polityki jako najlepsza książka 2015 roku.

dusza

Autor: Łukasz Orbitowski
Tytuł: Inna dusza
Wydawnictwo: Od deski do deski!
Liczba stron: 429
Wydanie: I (2015)
Seria wydawnicza: Na F/Aktach
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format: 20.5 x 14.5 cm
Cena z okładki: 39.00
ISBN: 978-83-65157-00-3