Jest rok 2021, Julian planuje się zabić, ale zanim to zrobi, chce z kimś porozmawiać. Zasiada przed komputerem i wyrzuca z siebie niewesołą opowieść o życiu współczesnego człowieka. Ni to dialog, ni monolog. Bot, imitacja rozmówcy, z rzadka reaguje na słowa Juliana. Próbuje go pocieszać, dopytuje, ale głównie słucha. Sztuczna inteligencja paradoksalnie wykazuje się wrażliwością i zrozumieniem dla nieznanego. To do Bota należy ostatnie – niespodziewanie krzepiące – słowo w tej powieści.

Planowane samobójstwo Juliana od początku wydaje się jakieś wydumane. Nie zrobi tego – myślę. Przypomina mi się film Dobranoc mamusiu, równie kameralny jak powieść Piotra Sendera, dwóch bohaterów na krzyż, psychodrama w czterech ścianach. Bohaterka filmowej opowieści – w tej roli Sissy Spacek –  bardzo dokładnie zaplanowała swoją śmierć. Spędzamy z nią dobę, obserwujemy czynione z pedantyczną dokładnością przygotowania: od rezygnacji z prenumeraty czasopism, poprzez wysprzątanie szaf i oznaczenie gdzie, do kogo mają trafić jej rzeczy osobiste, po zadbanie o bezpieczeństwo jedynej bliskiej osoby, matki, którą dobrowolnie opuszcza. Bohater powieści Rozmowa z Botem tego nie robi. Nie sprząta mieszkania, nie pozbywa się pamiątek, nie spotyka się po raz ostatni z synem, nie dba o to co będzie „po”. Ma lodówkę pełną piwa, buteleczkę środków nasennych, komputer i prosty plan – najpierw spowiedź przed monitorem, potem śmierć. Jednak jego opowieść dziwnie się przedłuża. Budzi się rano skacowany, ale wciąż żywy. Julian – współczesna Szeherezada, która będzie żyć, dopóki ma coś ciekawego do powiedzenia.

O dziwo o sobie samym Julian mówi niewiele. Sięga do korzeni, rekonstruuje historię swoich przodków, opowiada o przyjaciołach ze szkoły, a później o kobietach swojego życia. Jego sylwetka majaczy gdzieś w tle, na trzecim planie, jakby uważał, że nie jest dość ważny, a jego egzystencja nie dość interesująca. Nietrudno zgadnąć, kto zaszczepił w nim to poczucie niższości i niepewności. Mama Ela z łatwością pokonałaby konkurencję w plebiscycie na najgorszą matkę wszechczasów. Hipokrytka i egoistka, która niejednokrotnie wyraża w obecności syna żal, że go nie wyskrobała. Niezrównoważona tyranka, wymierzająca osobliwe kary i z satysfakcją torturująca psychicznie własne dziecko. Nawet Norman Bates nie miał tak źle…

Nie wiem jakie były inspiracje Piotra Sendera, ale mogę powiedzieć z czym mnie się kojarzy jego najnowsza powieść.

Primo, Gnój Wojciecha Kuczoka. Przemoc fizyczną ze strony ojca zastąpiła przemoc psychiczna w wykonaniu matki, ale sytuacja jest analogiczna. Rodzic zamieniający życie w piekło. Rodzic spod którego demonicznej władzy może uwolnić tylko śmierć. Stosunek Juliana do śmierci jest dość niezwykły. Tak bardzo boi się śmierci innych, patrzenia jak odchodzą kolejni bliscy, że sam chce umrzeć. Ale… Jest jedna osoba, której życzy rychłej śmierci i na której zejście czeka z utęsknieniem. Matka. Gdyby tylko zniknęła ze świata, a w raz z nią ta wszechobecna opresyjność, może Julian mógłby jednak odżyć…? Tylko śmierć matki pozwoliłaby mu zacząć oddychać, tak jak śmierć ojca wyzwoliła bohatera powieści Kuczoka.

Secundo, jeden z odcinków serialu Black Mirror. Zagadnienie pamięci i refleksja, że Bot zapomina a człowiek nie może sobie sformatować dysku i wyrzucić z głowy tego, o czym pamiętać by nie chciał, podsuwa mi kolejne filmowe skojarzenie. Epizod The Entire History of You. Niedaleka przyszłość, ludzie wszczepiają sobie tak zwane ziarna rejestrujące wspomnienia – a raczej obiektywną rzeczywistość, bo wspomnienia z czasem zniekształcamy – które można w dowolnej chwili odtworzyć, obejrzeć w zwolnionym tempie, przeanalizować. Julian, podobnie jak bohater brytyjskiej produkcji, katuje się reminiscencjami. Przeszłość trzyma go za gardło, nie pozwala ruszyć dalej. Czy nie lepiej byłoby pozbyć się wspomnień? Inny obraz, Eternal Sunshine of the Spotless Mind pokazuje, że nawet to nie jest gwarancją szczęścia. Taka dola człowieka. Zmagać się z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.

Tertio, dramat Her ze Scarlett Johansson. Samotność jako znak czasów. Życie wirtualne zastępujące życie realne. Człowiek osamotniony do tego stopnia, że zakochuje się w fotografii lub głosie. Brak prawdziwej bliskości. Relacja ze sztuczną inteligencją jako substytut autentycznej intymności.

Powieść Sendera to miszmasz tragedii, komedii, kryminału, horroru, etc., bo oprócz tak poważnych jak opisane powyżej kwestii znajdziecie w „Rozmowie z Botem”: listonosza nieudacznika, któremu się wydaje, że zostanie drugim Henrym Chinaskim uwodzącym o poranku znudzone panie domu, tymczasem zostaje krwawo spacyfikowany przez… kota; opętaną nastolatkę rodem z Egzorcysty; fantasmagoryczne sny z ożywionymi książkami jak w powieściach Topora; słowotok jak u Masłowskiej i przewrotny humor niczym w filmach Tarantino.

Na osobną uwagę zasługuje język powieści. Bohaterowie posługują się współczesną pseudo-elokwentną mową przesyconą rymami, synonimami, porównaniami i metaforami wszelkiej maści. Poezja. Sender nie stroni od wulgaryzmów – ale nie jest to karykaturalne i wymuszone. Niemal każde zdanie kipi specyficznym humorem. Autor nie wydzielił w tekście dialogów. Narracja jest płynnym strumieniem myśli, wspomnianym już hipnotyzującym słowotokiem, od którego nie sposób oderwać wzroku.

Zawsze podziwiałam autorów którzy potrafią o trudnych, nieprzyjemnych sprawach pisać bez patosu za to z humorem, choćby miał to być humor gorzki. Piotr Sender to moje drugie – po Macieju Kaźmierczaku – wielkie literackie odkrycie. Obaj bardzo młodzi, odważni i utalentowani. Autorzy o których na pewno jeszcze nie raz usłyszymy.

***Na marginesie***

Na stronie 290 pojawia się zdanie „Magda oddychała równomiernie, spała obok mnie”. Jest ono o tyle ciekawe, że główny bohater leży wtedy w łóżku z żoną, Dorotą… O ile pamiętam na kartach powieści nie gościła żadna Magda, więc raczej nie jest to senny majak ani fantazja Juliana. Czyżby freudowska pomyłka autora, której nie wyłapała korektorka…

rozmowa-z-botem-b-iext31621498

Autor: Piotr Sender
Tytuł: Rozmowa z Botem
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 335
Wydanie: I (2016)
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Format:  20.5 x 14.5 cm
Cena z okładki: 34.90
ISBN: 978-83-7674-494-0