W XIX wieku w Wielkiej Brytanii narodził się pewien specyficzny gatunek pisarstwa, z pogranicza dziennikarstwa i literatury, nazwany wymownie penny dreadful. Drukowane w odcinkach, w prasie codziennej i tygodnikach, opowieści za pensa – zwane też czasami penny blood – cieszyły się dużą popularnością wśród angielskiego społeczeństwa. Trzymające w napięciu historie opowiadały czasami o prawdziwych zbrodniach, najczęściej jednak były wytworem fantazji. Traktujące o morderstwach, duchach i innych niewyjaśnionych zjawiskach opowieści z dreszczykiem, jak nic innego przyciągały żądnych sensacji czytelników.

Tajemnica Lady Audley nie jest klasycznym horrorem za pensa, ale nawiązuje do tego gatunku, a także, podobnie jak owe krwawe historie, była drukowana w odcinkach w brytyjskiej prasie i odniosła niemały sukces. Wydawnictwo Zysk i S-ka opublikowało niedawno tę klasyczną powieść i muszę przyznać, że – mimo początkowego sceptycyzmu – wciągnęła mnie ta (nie)prosta historia.

Genezy powieści Mary Elizabeth Braddon należy upatrywać w prawdziwych zdarzeniach, które w roku 1860 zelektryzowały mieszkańców angielskiej miejscowości Wiltshare. Skromna guwernantka, Elizabeth Gough, poślubia swego pracodawcę – zamożnego wdowca Samuela Kenta – i zostaje znienawidzoną macochą jego dzieci. Kiedy parze rodzi się syn, nastoletnia Constance Kent bestialsko morduje przyrodniego brata. Trzyletni chłopiec zostaje znaleziony w wychodku z poderżniętym gardłem… Oczywiście autorka powieści z 1862 roku, mimo niezaprzeczalnej inspiracji, wprowadziła w przytoczonej historii wiele zmian, przetasowała elementy wstrząsających wydarzeń, zreinterpretowała wątki i rysy postaci, tworząc pełną mroku, tajemnic i kontrastów historię fikcyjnego rodu Audley’ów.

Miłość, zdrada, sekrety, zbrodnia… Piękna kobieta, która oczarowuje i uwodzi jednym spojrzeniem czy uśmiechem. Zdradliwe piękno, które wcale nie jest synonimem dobra. Egoizm i wyrachowanie. Podwójna tożsamość, nieczysta gra. Tajemnica Lady Audley to złożona opowieść, która nie rozstrzyga jednoznacznie, czy jej tytułowa bohaterka była zrozpaczoną i zdesperowaną istotą walczącą o przetrwanie, niewinną –  bo obłąkaną – morderczynią, czy złem wcielonym.

Tajemnica Lady Audley jest lekturą specyficzną. Nikogo, kto regularnie i dużo czyta, nie powinno dziwić, że odbiorca powstałej ponad sto pięćdziesiąt lat temu powieści jest o krok przed opowiadającym. To oczywiste, że znacznie wcześniej wiemy co się dzieje, kto jest kim, a kogo tylko udaje, i czytamy niejako po to, by potwierdzić swoje przypuszczenia. Mimo to powieść Braddon może zaskoczyć. Szczególnie udał się autorce twist z finału historii. Niby taki banalny, a jednak nieoczekiwany.

Tym, co trzeba zaliczyć na plus, jest nietypowa forma narracji. Przeważnie jest to bezosobowa relacja z rozgrywających się na przestrzeni kilku lat wydarzeń, jednak momentami Braddon się ujawnia i zwraca bezpośrednio do czytelnika, w efekcie czego czujemy się jakby opowieść była nam – i tylko nam – przekazywana, na przykład listownie, przez bliską osobę.

Powieść została też pięknie wydana. Przyciągająca wzrok okładka, ozdobne czcionki, dbałość o detale – wszystko to przekłada się na przyjemność z lektury i pomaga wczuć się w klimat eleganckiej i pełnej przepychu epoki wiktoriańskiej.

Tajemnica Lady Audley to jak dotąd jedyne wydane w Polsce dzieło Mary Elizabeth Braddon – autorki kilkudziesięciu poczytnych w Anglii powieści. Pozycja obowiązkowa dla miłośników XIX-wiecznej literatury angielskiej, dla amatorów specyficznego klimatu doby wiktoriańskiej oraz wszystkich, których ciekawi jak wyglądały pierwsze powieści kryminalne.

img002

Autor: Mary Elizabeth Braddon
Tytuł: Tajemnica Lady Audley
Przekład: M. Czarnecka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 572
Wydanie: I (2016)
Oprawa: Twarda z obwolutą
Format: 15 x 21 cm
Cena z okładki: 49.00
ISBN: 978-83-7785-454-9

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka.

Firma_logo