CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Month: Wrzesień 2018

 Jak chcesz to zrobić, jesteś jeszcze dziewicą, słyszę czyjś głos. Kto to? Moje siostry bliźniaczki? Stoją obok nas. Robimy to na gumowym materacu w kwiatki. Nie zwracać uwagi, burczy mój brat, mamrocze mężczyzna z brodą, udana operacja, bez blizn, bez brzucha, bez bólu, żadnego porodu, cienkie, gorące i małe między ciałami, jego i moim. Zrobione, mówią siostry bliźniaczki. Zrobione, mówi niewidoczna matka.

Terézia Mora „Bufet” z tomu „Osobliwa materia” –

Terézia Mora „Osobliwa materia”. Chocholi taniec na zgliszczach normalności

Osobliwa materia, zbiór opowiadań, na który natknęłam się w księgarence nad morzem. Miałam przeczucie, że będzie to niezwykła lektura, nie pomyliłam się.

Teksty Terézi Mory to historie dla wytrwałych i wymagających czytelników, którzy cenią niedopowiedzenia i lubią uruchomić wyobraźnię. Jej najmroczniejsze pokłady. Pochodzącą z Węgier pisarka stworzyła tomik, który jest jak skomplikowana maszyneria. Dopiero ostatni akapit albo zdanie danego opowiadania uruchamia kolejne koło zębate. Dopiero jego wirowanie sprawia, że z zawoalowanej formy sączy się sens. Ostatnia strona, każe wrócić do pierwszej. Osobliwa materia zatacza koło, kiedy narratorka ostatniego tekstu spotyka się i rozmawia z tą, która opowiadała nam swoją historię jako pierwsza.

Continue reading

 Zawsze zdumiewało mnie pijackie zachowanie małych dzieci. Bełkoczą, zataczają się, potykają, wrzeszczą, ni stąd, ni zowąd przestają się śmiać i zaczynają płakać lub odwrotnie, w sekundę zasypiają, nagle się budzą, wymiotują, sikają w ubranie albo w pościel.

A co by się działo, gdyby jeszcze piły alkohol! 

– Roland Topor „Myśli zawiązane na supełek” –

„Klasa w przepaści”. Roland Topor życzy zabójczego roku szkolnego

Pierwszy września w tym roku wypadł w sobotę, wakacje przedłużyły się o dodatkowe dwa dni. Ale, ale… zaczęło się. Jako osoba pochodząca z rodziny z nauczycielskimi tradycjami, nie mogłam sobie darować, musiałam podzielić się tym makabrycznym opowiadaniem. W ramach ciekawostki, jego autor, Roland Topor, wytrzymał w zawodzie nauczyciela jeden dzień (więcej na temat Topora przeczytacie niebawem na portalu Niezła Sztuka; jeśli jesteście zainteresowani biografią artysty i pisarza, wypatrujcie za około tydzień mojego artykułu). Ja miałam mniej rozumu, męczyłam się przez prawie dwa miesiące…

Continue reading

 Dziś na Zebraniu Społeczności wypisujemy plusy i minusy oddziału. Plusów sporo, bo każdy liczy na profity za podlizywanie się. W niewielu minusach na pierwszą pozycję wysuwa się brak izolatki dla najcięższych przypadków.

Pacjenci chcą więc sami sobie ograniczać wolność. Widocznie aż tak nie ufamy sobie nawzajem i aż tak ufamy samym sobie, bo każdy myśli, że jego to nie dotyczy. A może to instynkt? Jak zwierzęta odganiające od stada śmiertelnie chore osobniki, i my chcemy pozbyć się umierających i najciężej chorych.

– Olga Hund „Psy ras drobnych” –

Statek obłąkany. Olga Hund „Psy ras drobnych” [przedpremierowo]

W błogosławieństwie burz na morzu się ocknąłem
Dziesięć nocy jak korek tańczyłem na fali
Którą zowią odwiecznym ludzkich ofiar kołem
I nie dbałem czy głupia latarnia się pali!

Arthur Rimbaud, Statek pijany

Psy ras drobnych – zbiór miniopowiadań, albo powieść w odcinkach. Miejsce akcji – krakowski szpital psychiatryczny. Czas akcji – współczesność, ale okoliczności są na tyle uniwersalne, że może to być kiedykolwiek. Narratorka – skażona prozą Nałkowskiej młoda dziewczyna, która po raz kolejny trafia na oddział. Znajome miejsce, przed laty odwiedzała tu matkę. Felerne geny.

Książki o domach wariatów kojarzą mi się z okrucieństwem (treść) i patosem (forma). Oczywiście są wyjątki, ale historia taka jak ta opowiadana przez Olgę Hund nie zdarza się często. Notatki dające pozór zapisywanych na bieżąco, dialogi pacjentek, reminiscencje i zabawne anegdoty, składają się na kolaż – czy raczej skomponowaną w przemyślany sposób trójwymiarową dioramę – tego świata na opak. Instrukcja obsługi wariatkowa. W humorystyczny sposób wyłożone zasady, rytuały i prawa, te martwe, których nikt nie przestrzega i te, które są bezwzględnie respektowane. Hund nie diagnozuje rzeczywistości, ani się nie mądrzy, ona oswaja. Wstyd i strach. Rejestrując migawki codzienności podmiejskiego psychiatryka, który jest jak wyjęte z orbity odrębne uniwersum, ale też miniatura świata „na zewnątrz”. Oddając cały cykl pobytu w izolacji w kilku prostych zdaniach.

Continue reading