CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Month: Marzec 2017

I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem. 

– T.S. Eliot „Wydrążeni ludzie” – 

„Prawdziwa poezja przemawia do nas nim zostanie zrozumiana” – poematy T.S. Eliota

Mój związek z poezją to bardzo skomplikowana sprawa. Nie umiem pisać wierszy i do niedawna uważałam, że nie umiem ich też czytać. To trudne. A poezja nie powinna być trudna w odbiorze. Jest kilku poetów których bardzo cenię. Tadeusz Różewicz, Czesław Miłosz, Leopold Staff, Paul Verlaine, Rainer Maria Rilke, a z absolutnej klasyki Mickiewicz i Shakespeare. Często wracam do twórczości Edgara Allana Poego, ale to wciąż mało. Przyznaję, czytam zbyt mało poezji.  Chyba bardziej przemawia do mnie proza poetycka. Mam słabość do poematów Stanisława Przybyszewskiego, ogromne wrażenie zrobiły na mnie teksty ubiegłorocznej laureatki Nagrody Nike, Bronki Nowickiej. Moim najnowszym odkryciem jest twórczość T.S. Eliota. Z jednej strony bardzo liryczna, z drugiej zaskakująca prostotą i naturalnością. Znalazłam niedawno w antykwariacie dwa tomiki Eliota. Wybór poezji opublikowany w 1988 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy i Cztery kwartety w oryginale – Four Quartets od A Harvest Book. 

Prawdziwa poezja przemawia do nas nim zostanie zrozumiana (…) niekonieczne od razu trzeba pojąc treść poezji, by móc się nią cieszyć – lecz radość poetyckiego doznania zachęca nas do podjęcia wysiłku aby tę treść zrozumieć – twierdził Thomas Stearns Eliot. Może właśnie tak było ze mną i z Prufrockiem. Bo właśnie od poematu Pieśń miłosna J. Alfreda Prufrocka, od jego pierwszych wersów, zaczęło się moje uwielbienie dla Eliota. Zaznaczam jednak, że wszystko co tutaj piszę, piszę z pozycji laika. Nie zagłębiłam się w eseje i twórczość krytycznoliteracką Eliota ani w biografię noblisty. Nie czytałam nic poza dwoma wspomnianymi tomikami. Kiedyś na pewno to nadrobię, a tymczasem kilka mocno subiektywnym obserwacji z lektury wierszy, które sprawiły, że mam ochotę na więcej poezji.

Continue reading

Sen leży i czeka na mnie, głęboki, ciemny i ciepły. Robię krok w otchłań i on tam jest, gotów mnie złapać, gdy spadam, a wspomnienia wciągają mnie, wciągają…

– Camilla Way „Obserwując Edie” – 

Jak się morduje książki – Camilla Way „Obserwując Edie” [recenzja premierowa]

Chcieli zamordować tę książkę i prawie im się udało, ale prawie robi wielką różnicę. Usiłowali ją zamordować, ale nie wykrwawiła się do końca…

Pozwalam sobie na żarty, ale w trakcie lektury wcale nie było mi do śmiechu. Tak fatalnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno, a może nawet nigdy. I zaznaczam, że nie chodzi o egzemplarz recenzencki przed ostateczną korektą, a oficjalne wydanie jakie znajdziecie w księgarniach. Mimo to polecam powieść Camilli Way. Jednak tylko tym, którzy potrafią się zdystansować, skupić na treści, nie na formie. Chociaż to trudne i chociaż sama klęłam podczas lektury, nie mogę powiedzieć, że to beznadziejna powieść i żałuję zmarnowanego czasu. Twórcy polskiego wydania zawiedli, to pewne, ale sama opowieść brytyjskiej pisarki jest solidnym thrillerem psychologicznym. Szkoda tylko, że nieudolny przekład psuje wrażenia z lektury. Aż ma się ochotę wyciągnąć czerwony długopis i kreślić, poprawiać, korygować…

Z tłumaczeniem książki jest jak z lektorem w filmie. Powinno być naturalne i neutralne. Nie dominować i nie zakłócać odbioru. Wprawny autor przekładu – albo dobry lektor – sprawi, że tłumaczenie płynnie stapia się z oryginalną wersją językową. Odbiorca czuje się tak, jakby język tłumaczenia był językiem oryginału. To złudzenie powinno być tak silne, że aż niedostrzegalne. Niestety nie zawsze tak jest.

Continue reading

Lalki i pajacyk we wnętrzu domku wyglądają tak samo i poruszają się tak samo, najwyraźniej wyszły spod jednej matrycy: każda figurka ma dwoje oczu, dwoje uszu, dwie ręce, dwie nogi, jedne usta, jedną głowę i jeden tułów, do tego każda chodzi na tylnych łapach. Pies jest zdezorientowany. Na szczęście sfatygowane twarze czterech lalek pomalowane są żółtą emalią, a twarz pajacyka niebieską. Emalia odpada z twarzy.

– Radka Denemarková „Przyczynek do historii radości” – 

Radka Denemarková „Przyczynek do historii radości” – Drzwi do wiedzy nieradosnej

Pamiętacie film Romana Polańskiego Śmierć i dziewczyna z Sigourney Weaver? To historia Pauli Escobar, kobiety która podczas dyktatury w bliżej nieokreślonym południowoamerykańskim kraju zostaje „więźniem politycznym”. Po latach w jej domu pojawia się tajemniczy przybysz, zagubiony wędrowiec. Wypada go ugościć. Podać ręcznik, by osuszył się z ulewnego deszczu, poczęstować drinkiem, żeby odpuścił stres i zmęczenie po ciężkim dniu… Doktor Roberto Miranda zostaje ciepło przyjęty przez męża kobiety, ale nie przez nią samą.

Trauma i strach, które udało jej się uśpić, wracają w ułamku sekundy. Dobrze zna tego człowieka. Zmienił nazwisko, ale jest pewna, że to on. Mężczyzna, który gwałcił ją i torturował przy dźwiękach pieśni Śmierć i dziewczyna Schuberta. Zna jego głos, pamięta zapach. Nigdy nie zapomni! Wspomnienie nadaje faktom stukrotnie większą moc.

Co zrobi kobieta? A: Wpadnie w histerię i ucieknie. B: Znajdzie w sobie odwagę, by się zemścić. C: Zmusi oprawcę, by przyznał się do wszystkiego i okazał skruchę? Prawidłowa odpowiedź: Zrobi wszystkie te trzy rzeczy. I wiele więcej. Oby żadna z nas nie musiała stanąć przed podobnym dylematem. Trudno sobie wyobrazić emocje, które kotłują się wtedy w człowieku. Strach, bezradność, rozpacz, gniew, współczucie do siebie i – o dziwo – do tego, który skrzywdził. Cała paleta ambiwalentnych uczuć. To jak stanąć nad przepaścią i zastanawiać się: Skoczyć? Oszalejesz i nie trzeba będzie długo na to czekać.

Continue reading

Po tym występie w Mam talent zmieniłem fryzurę, zgoliłem wąsy i skończyłem z Freddiem. To tak, jakbym samego siebie wsadził do trumny, spuścił do dołu i przysypał ziemią. Byłem sobie trupem, grobem i zniczem.

– Grzegorz Bogdał „Ty mnie, ja ciebie” z tomu „Floryda” –

Sobowtór, karzeł, dekapitacja… Grzegorz Bogdał – „Floryda”

Lubię sięgać po zbiory opowiadań. Jeśli opowiadanie jest dobre, w skondensowanej formie zawiera takie samo bogactwo treści, jak niejedna obszerna powieść. Opowiadania z tomu Floryda są dobre. Oryginalne, ale też na tyle uniwersalne, że przemówią do szerokiego grona czytelników.

Pięć tekstów o ludziach niezwykłych w swej zwyczajności i zwyczajnych w swej niezwykłości. Bo czy starzejący się „gwiazdor”, który nie może pogodzić się z brakiem zainteresowania, jest czymś nadzwyczajnym? Albo kobieta po wylewie, powtarzająca w kółko tylko jedno słowo? Nie. Ani w literaturze, ani w życiu nie jest to nic niespotykanego. Z drugiej strony postacie wykreowane przez Grzegorza Bogdała są na tyle wyjątkowe, że przykuwają uwagę i pozwalają osnuć na ich osobliwości pajęczynę opowieści.

Continue reading

Żeby w coś uwierzyć, musisz to przeżyć. Musisz ubrudzić sobie błotem dłonie i mieć ziemię pod paznokciami. Musisz ryć w poszukiwaniu prawdy.

– Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy” –

Sarah Pinborough – „Co kryją jej oczy” [recenzja premierowa]

Po lekturze Co kryją jej oczy mam mocno mieszane uczucia. Świetna książka – myślałam jeszcze przedwczoraj. Rozkoszowałam się lekturą przez kilka dni i byłam tego zdania, dopóki nie przeczytałam do końca… Bo finał tej powieści mocno rozczarowuje. Zakończenie miało być totalnie nieprzewidywalne, ale je przewidziałam. Tyle że przez ostatnie sto stron powtarzałam sobie w duchu, niemożliwe, na pewno nie o to chodzi, a jednak…

Miał być triumf wyobraźni, a tymczasem nie ma tu nic, czego nie znalibyśmy z literatury i kina. Mogłabym wymienić co najmniej kilka tytułów o analogicznym zakończeniu, ale nie zrobię tego, bo zdradziłabym tym samym rozwiązanie zagadki i zakończenie, a może jednak zechcecie przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. 

Co kryją jej oczy to opowieść o trójkącie miłosnym. David, zabójczo przystojny, pociągający i zamożny psychiatra, Adele, jego piękna, posłuszna i w każdym calu perfekcyjna żona oraz Louise, lekko zaniedbana rozwódka samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Ich drogi przecinają się niby przypadkiem, ale nic tu nie jest przypadkowe. Jedno z nich jest mistrzem intryg i manipulacji. Pytanie tylko które.

Continue reading

Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym.

– H.P. Lovecraft „Nadnaturalny horror w literaturze” –

Sentymentalna podróż do świata Lovecrafta – „W górach szaleństwa i inne opowieści”

Opowiadania Lovecrafta po raz pierwszy wpadły mi w ręce na początku szkoły średniej. To był czas fascynacji horrorem. Po przeczytaniu dziesiątek książek Stephena Kinga, Deana Koontza, Grahama Mastertona i kilku innych popularnych autorów, sięgnęłam po bardziej wyrafinowaną literacką grozę. Stefan Grabiński, Edgar Allan Poe, Howard Phillips Lovecraft – pokochałam ich od pierwszego przeczytania i do dziś mam ogromny sentyment do przesiąkniętych atmosferą gotyckiej grozy opowiadań pióra tych nieżyjących już klasyków.

Jeśli o samego Lovecrafta chodzi to nie pamiętam, która jego książka wpadła mi w ręce jako pierwsza, pamiętam za to, że pewnej zimy, siedziałam po turecku na podłodze przyciśnięta plecami do grzejnika i jak zahipnotyzowana czytałam zbiór opowiadań, który zawierał utwór Zimno. Obrazy, które odmalował słowami Lovecraft, na zawsze wyryły się w mojej pamięci. 

Continue reading

Pamięć można porównać do kliszy filmowej, rozcinanej i na nowo sklejanej przez wykwalifikowanego montażystę, albo do plastycznego tworzywa mogącego przybrać rozmaite kształty (…) Nasza pamięć w niczym nie przypomina kamery wideo, niestrudzenie rejestrującej to, co znajdzie się przed obiektywem. To raczej scenarzysta i reżyser w jednym, z migawek kręcący swój własny film.

– E.O. Chirovici „Księga luster” – 

E.O. Chirovici – „Księga luster” [recenzja przedpremierowa]

Księga luster podbija rynek wydawniczy na całym świecie. Pierwsza napisana po angielsku powieść rumuńskiego ekonomisty, dziennikarza i autora, Eugena Ovidiu Chirovici, zachwyciła wydawców i krytyków. Jednak czy książka na pewno jest warta całego tego szumu? I tak, i nie… 

Agent literacki, Peter Katz, otrzymuje fragment powieści nieznanego autora. Historia intryguje go na tyle, że postanawia się z nim skontaktować, przeczytać dalszy ciąg i rozważyć publikację książki. Tyle że autor umiera, a reszta maszynopisu – o ile w ogóle istnieje – przepada jak kamień w wodę. Nikt by się tym nie przejął, gdyby nie fakt, że książka jest zapisem autentycznych wydarzeń. Opowiada o zamordowanym przed laty profesorze. Ta głośna sprawa sprzed kilku dekad do dziś nie została wyjaśniona, a morderca prawdopodobnie nadal żyje. Wtajemniczony przez agenta literackiego dziennikarz śledczy ma nie tylko zbadać autentyczność informacji zawartych w pierwodruku, ale też spróbować odszukać kolejne rozdziały. Jeden zaginiony maszynopis prowadzi do kolejnego, mnożą się zagadki i tropy, a każdy z zaangażowanych w wydarzenia sprzed lat opowiada skrajnie inną historię… 

Continue reading