CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Month: Wrzesień 2016

Twin Peaks w literaturze – „Sekretny dziennik Laury Palmer”, „Sowy nie są tym, czym się wydają”, „W pogoni za wielką rybą”

Za niecałe trzy tygodnie na rynku pojawi się książka Sekrety Twin Peaks autorstwa współscenarzysty słynnego serialu, Marka Frosta. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce, a tymczasem przygotowałam krótki przegląd pozycji książkowych, które stanowią dopełnienie serialowego świata i są dla miłośników Miasteczka Twin Peaks – zarówno wiernych fanów, jak i tych nowo przybywających, których jest ostatnio coraz więcej – pozycjami obowiązkowymi.

Serial Miasteczko Twin Peaks z miejsca zrobił furorę. Kiedy tylko trafił na ekrany telewizyjne w USA zaczęło się twinpeaksowskie szaleństwo, które trwa nieprzerwanie od ponad dwudziestu pięciu lat. Jednak kto śledził poczynania najprzystojniejszego na świecie agenta, Dale’a Coopera, ten wie, że dwa sezony serialu nie dają odpowiedzi na wszystkie pytania. Wiele tajemnic i wątków pozostaje nierozwiązanych. Tę lukę częściowo wypełnia napisany przez córkę twórcy Twin Peaks niezwykle poczytny Sekretny dziennik Laury Palmer, a także późniejszy film pełnometrażowy Ogniu krocz ze mną. Dziennik Laury został wydany także w Polsce przez nieistniejące już niezależne wydawnictwo FIS i – jak na polskie realia – również stał się bestsellerem.

Jennifer Lynch Sekretny dziennik Laury Palmer (The Secret Dairy of Laura Palmer, 1990)

Książka Jennifer Lynch to quasi-autentyczny pamiętnik dojrzewającej Laury Palmer. Dziewczyna notuje w nim swoje doświadczenia i refleksje od dwunastego roku życia. Początkowo wpisy pojawiają się dość nieregularne, z czasem stają się coraz częstsze, głębsze, bardziej tajemnicze i mroczne.

Continue reading

Rose Tremain – „Lato zimą” [recenzja premierowa]

Lato zimą, zbiór trzynastu opowiadań, lektura w sam raz na jeden lub dwa jesienne wieczory.

Już otwierająca zbiór historia zatytułowana Amerykański kochanek trafia w czuły punkt. To niezwykle smutna i gorzka opowieść o kobiecie, która w wieku zaledwie trzydziestu lat czuje, że jej życie się skończyło. Ognisty i perwersyjny romans, nagle się kończy, ale okazuje się, że nie można zapomnieć. Ta historia wyniszczającego i spalającego od środka uczucia nie jest może niczym nowym, ale wyjątkowo mnie poruszyła. Zakończenie jest dokładnie takie, jakie sama bym napisała. Prawdziwe w swej prostocie i rozdzierające. Każdy kto doświadczył w życiu tęsknoty i niespełnienia, wraz z finałem tej opowieści poczuje lekkie ukłucie, może nawet uroni łezkę…

Tylko nie zrozumcie mnie źle. Opowiadania Rose Tremain absolutnie nie są ckliwe. Są za to bardzo autentyczne. Zwyczajne, można by powiedzieć, ale jest w nich jakiś ciężar i melancholia, która sączy się z stopniowo z kolejnych stron. Muszę jednak zaznaczyć, że poziom opowiadań jest dość nierówny. Jedne wdzierają się w umysł, jakby chciały tam zamieszkać na zawsze, inne niemal od razu ulatują, jak mało znacząca impresja. Na szczęście te dobre przeważają, dlatego bez wahania poleciłam zbiór Tremain, szczególnie kobietom.

Continue reading

Każda podróż jest ucieczką przed śmiercią. Joanna Bator „Wyspa Łza”

„Każda podróż jest ucieczką przed śmiercią”, pisze Joanna Bator w Wyspie Łzie. Ucieczką przed przemijaniem, ale i bezsensem trwania w bezruchu. Poprzez podróż wyraża się potrzeba spontaniczności i czerpania z życia garściami. Daleka wyprawa może też być ucieczką przed własnym cieniem, doppelgangerem, który za nami podąża. Taka podróż jest pełna niesamowitych zdarzeń. Życie zaczyna przypominać sen na jawie, realne przeplatać się z fantastycznym…

Continue reading

O czym śnią pszczoły. Laline Paull „Rój” [recenzja premierowa]

Recenzja z lekkim poślizgiem, bo książkę Laline Paull przeczytałam już ponad tydzień temu, ale opowiem wam jak to ze mną i z Rojem było.

Pierwsze rozdziały pochłonęłam jak zahipnotyzowana. Właśnie na początku powieści tak silnie wyczuwalna jest paralela pomiędzy światem pszczół a światem ludzi. Po kilkunastu stronach, na których autorka skumulowała różne oblicza przemocy aparatu władzy wobec jednostki i ukazała opresywność kontroli absolutnej, byłam gotowa zaliczyć Rój do tak zwanych powieści parabolicznych, które uwielbiam. Indoktrynacja od chwili narodzin. Wszechobecne hasło: „Podporządkowanie, posłuszeństwo, służba”… Świat przedstawiony w powieści w metaforyczny sposób odzwierciedla ludzkie społeczeństwo, ukazując pułapki utopijnych idei i zagrożenia systemu totalitarnego dla wolności jednostki. Rój jako alegoria państwa zamkniętego na zewnętrzne, broniącego się przed, obcym, innym, państwa rządzonego przez dyktatora, który wymaga bezwzględnego posłuszeństwa… Rzeczywiście na początku lektury właśnie tak postrzegałam książkę Laline Paull, jednak im dalej brnęłam w tę opowieść, tym coraz rzadziej wyobrażałam sobie w miejsce pszczół ludzi. I chociaż analogia między egzystencją pszczelą a ludzką sama się nasuwa, to może wcale nie dlatego, że autorka chciała zbudować wielką literacką metaforę człowieczego losu, ale dlatego że nasze życie w pewnych aspektach rzeczywiście bardzo przypomina życie pszczół…

Continue reading

Sobowtór: historia nieznana. Opowieść o mojej (nie)istniejącej bliźniaczce

Nie jest tajemnicą, że mam obsesję na punkcie sobowtórów. Oprócz Czepiam się książek moim drugim blogowym dzieckiem jest strona Doppelganger Universe, która jest swoistym internetowym notatnikiem, w którym gromadzę informacje na temat sobowtórów, bliźniąt, wszelkich podwojeń i rozdwojeń. Pytanie tylko, dlaczego to robię?

Już we wczesnym dzieciństwie odczuwałam coś jakby obecność drugiej siebie. Mając kilka lat uroiłam sobie, że moja mama będąc w pierwszej ciąży, miała urodzić bliźnięta, ale jedno dziecko nie przeżyło. Przeżyłam tylko ja. To podwójnie dziwne, bo nie byłam samotnym dzieckiem. Miałam i mam o trzy lata młodszą siostrę, ale w dzieciństwie nie byłyśmy sobie szczególnie bliskie. Bardzo się różniłyśmy, a ja chyba potrzebowałam kogoś do mnie podobnego. Zewnętrznie i wewnętrznie. Nie potrafię powiedzieć w jakim dokładnie byłam wtedy wieku. Mogłam mieć siedem, osiem, może dziewięć lat… Na pewno więcej niż sześć i nie więcej niż dziesięć. Mój doppelganger nie był klasycznym wyimaginowanym towarzyszem, nic z tych rzeczy. Po pierwsze nigdy nie zwizualizowałam mojej bliźniaczki. Podświadomie wiedziałam, że jest taka jak ja, ale nigdy nie widziałam jej siedzącej ze mną w pokoju, czy chodzącej u mojego boku. To było tylko wyobrażenie – słowo fantazmat, którego wtedy rzecz jasna jeszcze nie znałam, idealnie tu pasuje – i poczucie, że jest ktoś jeszcze.

Przeczytałam kiedyś, że wcale nie jest to taki rzadkie, jak mogłoby się wydawać. Wielu ludzi na pewnym etapie życia uważa, że jest jednym z pary bliźniąt, tym które ocalało, podczas gdy drugie zmarło jeszcze w łonie matki, lub tuż po porodzie. Jest to pewien archetyp, który musi mieć związek z poczuciem niepełności, utraty i braku, ale nie potrafię – jeszcze – tego bliżej wyjaśnić. Czasami to irracjonalne poczucie znika, a czasami nie. Wtedy urojony sobowtór zostaje z człowiekiem do końca życia…

Continue reading

„Mechaniczna pomarańcza”. Oryginał, przekłady, cenzura, kontrowersje wokół publikacji, ekranizacja

Clockwork Orange budzi na kolejnych etapach lektury sprzeczne odczucia. Ambiwalentny stosunek do tej powieści mieli zarówno jej twórca, jak i autor polskich przekładów. Fascynacja i bunt. Zachwyt nad odwagą i pomysłowością Anthony’ego Burgessa i przerażenie, że wizja ta po części już się ziściła i codziennie urzeczywistnia się na naszych oczach…

Długo zastanawiałam się, od czego zacząć ten tekst. Zdecydowałam, że najlepiej od cytatów. Jeśli przez nie przebrniecie, to znaczy że Mechaniczna pomarańcza zaintrygowała was na tyle, by czytać dalej. Jeśli nie dacie rady przetrawić tego obłąkańczego słowotoku, jeszcze nie czas na zmierzenie się z kultowym dziełem Burgessa…

Przyznaję, że sama nie od razu doceniłam tę powieść. Miałam dwa podejścia do Mechanicznej pomarańczy. Za pierwszym nie szło mi najlepiej… Minęło kilka lat… Za drugim to już nie było czytanie, to była obsesja. Na pierwszy ogień poszedł u mnie przekład w wersji R, relatywnie najmniej przystępny, ale podejrzewam, że tylko dla kogoś, kto – jak ja – słabo zna język rosyjski. Potem przekład w wariancie A. Czysta lekturowa przyjemność. I na koniec angielskojęzyczny oryginał. Wisienka na torcie, chociaż nie obeszło się bez zaglądania do słowniczka na końcu książki.

Continue reading

Wioletta Lekszycka „Siewcy chwastu” [recenzja przedpremierowa]

Siewcy chwastu rozpoczynają się od prawdziwego trzęsienia ziemi. W małym miasteczku dochodzi do zuchwałej zbrodni. Ktoś morduje starszą kobietę. Do zabójstwa dochodzi w kościele… Wydaje się znajome? Dokładnie tak wyglądała pierwsza zbrodnia seryjnego mordercy Karola Kota, który terroryzował Kraków w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Jedna z niechlubnych kart naszej historii. Zaatakowana przez Kota staruszka przeżyła atak. Ofiara z powieści Wioletty Lekszyckiej nie miała tyle szczęścia. Czy było to zabójstwo na tle seksualnym, czy tylko je na takie upozorowano, by zmylić śledczych? Czy mieszkańcy spokojnej dotąd miejscowości powinni obawiać się o swoje bezpieczeństwo?

Tym co od początku uderza w powieści Siewcy chwastu, jest zestawienie prostoty i czystości natury z ludzkim zezwierzęceniem. Na idyllicznym krajobrazie pojawia się obrzydliwa rysa. Za sprawą ludzkiego bestialstwa Arkadia przemienia się w ziemskie inferno. Trafiamy do miasteczka, które słynie z jeziora o krystalicznie czystej wodzie. Przyciąga ono turystów, pragnących wypocząć w zacisznym zakątku, w baśniowych okolicznościach przyrody. Z podobnego powodu zaszyła się tutaj Joanna, młoda kobieta, która przed czymś ucieka… To ona znajduje ciało zamordowanej staruszki i angażuje się w policyjne śledztwo. Podejrzenia natychmiast padają na lokalnego pijaczka i gbura, który mieszka po drugiej stronie jeziora, z dala od reszty sąsiadów. Ten gwałtowny, wynaturzony człowiek od dawna żyje poza nawiasem społeczeństwa, gardzi wszelkimi kodeksami i zasadami. Ale czy byłby w stanie popełnić tak okrutną zbrodnię? Może jest tylko kozłem ofiarnym? Wkrótce okazuje się, że znał zamordowaną kobietę, tych dwoje łączyła relacja, której nikt by nie podejrzewał…

Continue reading

Joanna Bator „Rekin z parku Yoyogi” [recenzja]

Odkąd książka Joanny Bator Ciemno, prawie noc została nominowana do Nagrody Literackiej „Nike”, a następnie ją zdobyła, obiecuję sobie, że ją przeczytam. Jestem beznadziejna w spełnianiu złożonych samej sobie obietnic, bo minęły całe lata, a ja nadal nie sięgnęłam po tę powieść. Ale… zawsze jest jakieś ale. Będąc ostatnio w bibliotece, dostrzegłam leżącą tuż przy ladzie nowszą książkę Bator. I mimo że moim łupem miały paść zupełnie inne lektury, podjęłam spontaniczną decyzję. Biorę. Od czegoś trzeba zacząć. Spodobała mi się ta nietypowa okładka i równie niecodzienny tytuł. Następnego dnia wzięłam się za Rekina z parku Yoyogi i pochłonęłam go błyskawicznie. Kiedy już zaczęłam czytać, jak zwykle opublikowałam kilka zdjęć na Instagramie. Dzięki komentarzom odkryłam, że dla wielu osób jest to najsłabsza z książek Bator. Mnie się bardzo spodobała. A skoro tak, to wszystkie inne – te znacznie lepsze – tym bardziej muszę przeczytać. I to jak najprędzej!

Continue reading

John Steinbeck „Dziennik z podróży do Rosji” [recenzja przedpremierowa]

W 1948 roku Rosja była dla przeciętnego Amerykanina terra incognita. Miejscem nieznanym, takim o którym trochę się słyszy, ale prawie nic z tego co się słyszy, nie jest prawdą. Tak samo wyglądała inwersja tej sytuacji. Dla Rosjanina Ameryka była równie tajemniczym i okrytym złą sławą krajem, znanym z opowieści, plotek, propagandy… To co obce i nieznane zawsze budzi w człowieku lęk. Amerykański pisarz, John Steinbeck, postanowił ten strach oswoić. Pokazać – bo intuicyjnie to wyczuwał – że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Tak rozpoczęła się podróż do krajów ZSRR. Od niewiadomej oraz pragnienia poznania i oswojenia legendarnego sowieckiego potwora.

Późniejszy laureat literackiej Nagrody Nobla wyruszył w nieznane wraz z fotografem – a właściwie fotoreporterem wojennym – Robertem Capą. Wspólnie stworzyli reportaż abstrahujący od polityki i uprzedzeń, aspirujący do ukazania konkretnych miejsc i codziennego życia ich mieszkańców.

Continue reading

Mateusz Kuśmierek „Historie śmiertelne” [recenzja]

Co za okładka! Androgyniczna twarz uwalana błotem i krwią. Dłonie dotykające twarzy i szyi. Dłonie dziwnie zdeformowane, z krogulczymi pazurami… Człowiek czy bestia? Żywy czy trup? Spoglądająca martwym wzrokiem postać przypomina zakopanego żywcem człowieka, który jakimś cudem wygrzebał się z grobu… Ból. Cierpienie. Pustka. Pragnienie zemsty… Co wyraża ta twarz…?

Oglądając tak mroczną okładkę, byłam przekonana, że mam przed sobą zbiór opowiadań grozy. Biorąc do ręki Historie śmiertelne myślałam, że wkraczam w świat horroru i makabry. Ale wydawca nieźle sobie zadrwił z czytelnika, albo to ja wpadłam w pułapkę stereotypów i szablonowego myślenia. Bo tom Mateusza Kuśmierka, poza tytułem i budzącą dreszczyk niepokoju okładką, niewiele ma z literacką grozą wspólnego. A wiecie co jest w tym najdziwniejsze – że wcale nie jest mi z tego powodu przykro. Historie śmiertelne to kawał dobrej książki. Osadzonej głównie we współczesności, pełnej wyrazistych bohaterów, opowiadającej o ludziach, którzy z różnych powodów znaleźli się nad przepaścią. Trafiamy w sam środek piekła. Tyle że to ziemskie inferno, które ludzie sami sobie zgotowali. Piekło wojny, piekło więzienia, piekło przemocy domowej, piekło związku bez miłości, piekło…

Continue reading

Justyna Towarek „Bohater Gombrowicza i Lema wobec chaosu rzeczywistości” [recenzja]

Tydzień temu na blogu pojawił się wpis o moich wrażeniach z lektury Kosmosu Witolda Gombrowicza. Zaraz po tym wpadła mi w ręce książka popularnonaukowa Bohater Gombrowicza i Lema wobec chaosu rzeczywistości, o której dziś kilka słów.

Po pierwsze, trochę mnie zdziwiło, że moje obserwacje z lektury Kosmosu zawarte w poprzednim wpisie, w większości pokrywają się z tym, co pisze Justyna Towarek. Wydało mi się to dziwne, bo jest to książka, bardzo bogata w symbolikę i taka, którą różnie można interpretować… Najwidoczniej autorka książki i ja myślimy podobnie i te same rzeczy przykuwają naszą uwagę…

Bohater Gombrowicza i Lema wobec chaosu rzeczywistości to książka z dziedziny literaturoznawstwa. Autorka zestawia dwie bardzo różniące się powieści – Kosmos i Śledztwo – poszukując wspólnego mianownika obu tych dzieł. Kosmos Gombrowicza opisuje dość szczegółowo, Śledztwo Lema zdecydowanie krócej. Analizuje wybrane utwory, odwołując się do różnych metodologii, perspektyw badawczych i filozofii. Psychoanaliza, antropologia ponowoczesna, perspektywa epistemologiczna, Kierkegaardowski egzystencjalizm, to tylko niektóre z nich. W książce pojawiają się też wzmianki o tekstowym charakterze rzeczywistości wykreowanej w omawianych utworach, o pisaniu jako procesie twórczym oraz relacji autor – czytelnik. Sporo miejsca poświęciła autorka kwestiom językowym oraz swoistemu „gwałtowi na języku” w Kosmosie. W rozważaniach na temat literatury nie zabrakło odniesień do biografii twórców. W publikacji znalazły się obszerne cytaty wypowiedzi Gombrowicza. Niby wszystko jest, ale coś tu jednak zgrzyta…

Continue reading