CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Month: Sierpień 2016

Pomiędzy wróblem a brzegiem ust. „Kosmos” Gombrowicza

Wszystko znaleźć można w kotle bezdennym stających się zdarzeń (…) Nie ma kombinacji niemożliwej… Każda kombinacja jest możliwa…

Pisał Witold Gombrowicz w Kosmosie. Kosmos. Cóż to takiego…? Opowieść o martwym wróblu, który stał się adresatem regularnych pielgrzymek, „personatem, odbierającym wizyty”? Pełna absurdu i dialogów rodem z domu wariatów powieść o tajemniczym spisku? Historia człowieka, który się nieszczęśliwie zakochał? Opowieść o zdeformowanych, abiektalnych ustach, które z jednej strony wydają się odrażająca aberracją – w sensie fizycznym i kosmologicznym – z drugiej obsesyjnie pociągają? Traktat o nieskończoności, ciągłym stawaniu się i transformacji świata, niemożności uchwycenia chwili, dojrzenia prawdy i kształtu rzeczywistości? Kosmos to po prostu kosmos. Jest w nim wszystko i może być wszystkim. Nie do końca zbadany, piękny ale i przerażający. Przytłaczający swym ogromem.

Continue reading

Katarzyna Kaczor „Od Draculi do Lestata. Portrety wampira” [WAKACJE Z WAMPIRAMI #6]

Pora podsumować i zamknąć wakacyjny cykl o literaturze wampirycznej. Nie udało mi się napisać o wszystkich książkach, które miałam w planach, ale wakacje niemal dobiegły końca, więc i my kończymy naszą przygodę z krwiopijcami. Kto wie, może cykl wróci za rok na ‚Czepiam się książek’ i będzie kontynuowany…

W ramach cyklu pojawiło się siedem artykułów. Zaczęłam od klasyki literatury – powieści Dracula i zbioru opowiadań Gość Draculi Brama Stokera, oraz Doliny Issy Czesława Miłosza, w której noblista opisał bogactwo ludowych wierzeń i – choć niewielu o tym pamięta – zawarł w tej poetyckiej powieści również wątek wampiryczny. Napisałam również kilka słów o mniej znanych utworach, takich jak Wampir Reymonta czy Historyk Kostovej. Pojawiły się też teksty o książkach popularnonaukowych: Świat wampirów. Od Draculi do Edwarda oraz W górach przeklętych. Wampiry Alp, Rudaw, Sudetów, Karpat i Bałkanów.

Na zakończenie cyklu również chciałam was zapoznać z pozycją popularnonaukową. Przed wami Katarzyna Kaczor i publikacja Od Draculi do Lestata. Portrety wampira, wydana jako jeden z tomów „Anatomii Fantastyki”. Idealna jako uzupełnienie i uporządkowanie wiedzy o literackich i filmowych krwiopijcach. Obok Wampira Marii Janion – który jest nazywaną biblią wampiryzmu – jest to najrzetelniejsze, choć nie tak obszerne, polskie opracowanie tego tematu. Co ciekawe publikacja Kaczor został wydana po raz pierwszy w 1998 roku (w moich zbiorach posiadam wydanie drugie, rozszerzone, z roku 2010), a więc na kilka lat przed słynną Biografią symboliczną wampira autorstwa profesor Janion…

Continue reading

Andrew Michael Hurley „Pustki” [recenzja przedpremierowa]

Na pewno nie raz zdarzyło się wam trafić na książkę, której autor postawił sobie za cel nie tylko opowiedzenie jakiejś historii – i to z najdrobniejszymi detalami, tak że nieszczęsny czytelnik jest bombardowany masą zbędnych szczegółów, które mógłby sam sobie dopowiedzieć albo, nie bez satysfakcji, odmalować po swojemu w wyobraźni – ale też dogłębne przeanalizowanie jej genezy, drobiazgowe opisanie motywacji bohaterów, wreszcie zadecydowanie za was, co macie o tym wszystkim myśleć, w jaki sposób ocenić, jak wartościować wydarzenia i ludzi, o których czytacie… Takich książek jest wbrew pozorom bardzo wiele i są utrapieniem dla czytelnika, którego pozbawia się przyjemności współtworzenia literackich światów. Dlatego zapominamy o nich w kwadrans po przeczytaniu ostatniej strony… Debiutancka powieść Andrew Michaela Hurleya jest przeciwieństwem opisanego powyżej fenomenu. Dawno już nie czytałam tak nieoczywistej i angażującej powieści. Skończyłam ją przedwczoraj i od tamtej pory nieustannie zastanawiam się nad tym, co wydarzyło się w Moorings…

Continue reading

Aleksander Jurewicz „Lida” [recenzja + konkurs]

„Lidę” rozpoczyna niedługi poemat, składający się głównie z zaprzeczeń… Czas stanął w miejscu. Kilkuletni chłopiec żegna się z miejscem, które do tej pory nazywał domem. Mimo, że minęło kilka dekad, a chłopiec jest już dorosły, nadal tkwi na peronie w Lidzie… Nagromadzenie negacji, pokazuje, że coś  j e s z c z e  nie nastąpiło, ale bliski jest kres. Kres czego? Dzieciństwa i beztroski, które staną się przeszłością, w momencie gdy nieruchomy pociąg jednak ruszy. Zacznie toczyć się po torach, z dudnieniem kół przypominającym rytm bicia ludzkiego serca…

Wciąż mam pięć lat i marynarski
mundurek na sobie
Wciąż na dworcu czeka
ostatni repatriancki pociąg
Nikt nie wsiada do tego pociągu
Nikt nie płacze na peronie

Continue reading

Piknik pod Wiszącą Skałą – prawda czy fikcja? [książka, film, fakty i mity]

Wszyscy się zgadzali, że dzień jest wymarzony na piknik pod Wiszącą Skałą – roziskrzony letni ranek, ciepły i bezwietrzny, a za oknami na drzewach nieśplika przez całe śniadanie dzwonienie cykad i brzęczenie pszczół nad bratkami okalającymi podjazd (…) Ogrodnik już zaczął podlewać hortensje, wciąż jeszcze skryte w cieniu kuchennego skrzydła na tyłach domu. Pensjonarki z Pensji Pani Appleyard dla Młodych Dam były na nogach i spoglądały w jasne bezchmurne niebo już od szóstej, a teraz fruwały w swoich świątecznych muślinach niby chmara podnieconych motyli.

Tymi słowami rozpoczyna się powieść Joan Lindsay. Natomiast ekranizację książki otwiera poetycki cytat, będący parafrazą puenty wiersza A Dream Within a Dream Edgara Allana Poego. Rozpoczynając seans filmu Piknik pod Wiszącą Skałą, słyszymy z offu słowa:

What we see, and what we seem, are but a dream. A dream within a dream.

Nie widzimy, kto je wypowiada, wiemy tylko, że to młoda dziewczyna. Mówi o iluzoryczności świata, o tym że nasze życie może nie być prawdziwe, może być marzeniem sennym śnionym przez nas samych albo przez kogoś innego… Mówi to powoli, rozmarzonym i sennym głosem.

Historia spisana przez Joan Lindsay również sytuuje się na granicy jawy i snu. Atmosfera towarzysząca piknikowi jest sielska, ospała i oniryczna. Błogie lenistwo, zajadanie smakołyków, niespieszne rozmowy i sjesta na łonie natury. Tak uczciła dzień Świętego Walentego grupa kilkunastu zamożnych dziewcząt, które w 1900 roku przebywały na Pensji Pani Appleyard w australijskim stanie Wiktoria. Podczas pikniku w okolicach Wiszącej Skały czas zdaje się stać w miejscu. Wkrótce okaże się, że i dosłownie, i w przenośni, ponieważ zegarki uczestników wyprawy stają dokładnie w południe.

Continue reading

Władysław Stanisław Reymont „Wampir” [WAKACJE Z WAMPIRAMI #5]

Czy każdy wampir musi wysysać krew? Zdawać by się mogło, że tak. Pożywianie się krwią jest jego immanentną cechą… Literatura zna jednak i inne wampiry. Takie, które mimo że nie wbijają ostrych kłów w nagie szyje, są równie mroczne i niebezpieczne. Kto wie, czy nawet nie bardziej…

Wampir Władysława Stanisława Reymonta to utwór niezwykły na tle pozostałej twórczości młodopolskiego artysty. Akcję osadził pisarz w Londynie. Powieść z 1911 roku przesycona jest mistycyzmem i atmosferą grozy. Bohaterką tej mrocznej historii jest Daisy, piękna, młoda i wyjątkowo enigmatyczna kobieta. Jak się okazuje, nienasycona uwodzicielka, omamiająca mężczyzn femme fatale. Z tych, którzy padną jej ofiarą, wysysa… życie.

Reymont sportretował kobietę, która czerpie swoją siłę i moc, odbierając młodym mężczyznom życiodajną energię. Daisy to wyjątkowo groźny wampir – wampir psychiczny, energetyczny. Manipuluje, odbiera wolną wolę, hipnotyzuje, kontroluje umysły i doprowadza do szaleństwa…

Analogiczną postać znajdziemy w twórczości mistrza niesamowitości i grozy, Stefana Grabińskiego. Sara Braga – bohaterka opowiadania W domu Sary – również wysysała siły witalne ze swoich kochanków, zachowując dzięki temu długowieczność, nieskazitelną urodę i młodość.

Właśnie te i podobne symboliczne reprezentacje motywu kobiety fatalnej w literaturze i sztuce legły u podstaw metaforycznego określania dominujących, niebezpiecznych kobiet mianem modliszek, demonów, a z czasem i wampirów.

Continue reading

Po-recenzja „Po-twarzy”, czyli znikający tekst i klaun, który się z ciebie śmieje [antyrecenzja]

Miała być recenzja Po-twarzy, a zamiast tego jest po-recenzji… Kilka godzin pisania na marne. Chciałam Wam opowiedzieć jaka to ciekawa książka, traktująca twarz i ciało jako zagadnienie filozoficzne, umieszczająca je w różnych kontekstach, wyjaśniająca tkwiącą w twarzy ambiwalencję, której na co dzień nie dostrzegamy, etc. Bo czy wiedzieliście, że twarz jednocześnie jest widoczna i niewidoczna – zupełnie jak ta recenzja, która była prawie gotowa, pozostało przeczytać, zrobić korektę i dodać zdjęcia… Ale najpierw lepiej zapisać zmiany, bo trzeba zapisywać – mąż mi to zawsze powtarza.

Continue reading