CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Category: Bez kategorii (page 1 of 3)

 Jak chcesz to zrobić, jesteś jeszcze dziewicą, słyszę czyjś głos. Kto to? Moje siostry bliźniaczki? Stoją obok nas. Robimy to na gumowym materacu w kwiatki. Nie zwracać uwagi, burczy mój brat, mamrocze mężczyzna z brodą, udana operacja, bez blizn, bez brzucha, bez bólu, żadnego porodu, cienkie, gorące i małe między ciałami, jego i moim. Zrobione, mówią siostry bliźniaczki. Zrobione, mówi niewidoczna matka.

Terézia Mora „Bufet” z tomu „Osobliwa materia” –

 Zawsze zdumiewało mnie pijackie zachowanie małych dzieci. Bełkoczą, zataczają się, potykają, wrzeszczą, ni stąd, ni zowąd przestają się śmiać i zaczynają płakać lub odwrotnie, w sekundę zasypiają, nagle się budzą, wymiotują, sikają w ubranie albo w pościel.

A co by się działo, gdyby jeszcze piły alkohol! 

– Roland Topor „Myśli zawiązane na supełek” –

 Dziś na Zebraniu Społeczności wypisujemy plusy i minusy oddziału. Plusów sporo, bo każdy liczy na profity za podlizywanie się. W niewielu minusach na pierwszą pozycję wysuwa się brak izolatki dla najcięższych przypadków.

Pacjenci chcą więc sami sobie ograniczać wolność. Widocznie aż tak nie ufamy sobie nawzajem i aż tak ufamy samym sobie, bo każdy myśli, że jego to nie dotyczy. A może to instynkt? Jak zwierzęta odganiające od stada śmiertelnie chore osobniki, i my chcemy pozbyć się umierających i najciężej chorych.

– Olga Hund „Psy ras drobnych” –

 Waldek mówi też Wiolce, że do szpitala z lenistwa poszła, choć sam wezwał karetkę, jak już odciął jej pasek. A teraz dzwoni do niej i opowiada, jak sam musi robić wszystko i jaki jest spracowany. I pyta Wiolkę, co Wiolka robi, a chce usłyszeć, że leży.

– Olga Hund „Psy ras drobnych” –

(Nie)uwaga, to nie jest tekst o książkach, czyli dlaczego zniknęłam na pięć miesięcy

Przez cały ten czas nie mówiłam o tym, ale dzisiaj powiem. Trzy tygodnie temu, umarł jeden z moich psów. Płakałam tylko pół dnia, a później kupiłam ciastka kokosowe i poszłam z przyjaciółką do kina. Gdyby to się wydarzyło rok temu, podeszłabym do najbliższej kanapy lub fotela i przyrosła do niego na tydzień, dwa. W tych samych łachach, płacząc i śpiąc na zmianę. Przerabiałam to nie raz. Udało mi się przeżyć trzydzieści dwa lata i cztery miesiące bez wizyty u psychiatry, ale to już nieaktualne.

Continue reading

 Nawet nie wiem, dlaczego zabrałem z pobocza tego zabitego jeża.

– Christos Armando Gezos „Jeż” –

 Spacerujemy pod tym blokiem, o którym mówisz mi, że to raczej nie blok pod spacery, że stąd spadają majtki, telewizory i samobójcy.

– Ewelina Krupska „Mapa zalesienia” –

 Here we are, a bunch of psychopaths helping each other out.

– Freddie Lounds (postać fikcyjna) –

Happy End i inne tragedie ǀ Michael Haneke i jego filmowi psychopaci [zapiski lunatyka]

Nie zapominając, że psychopata już dawno przestał być utożsamiany z seryjnym mordercą, a psychopatię definiuje się jako zaburzenia osobowości, które charakteryzuje brak empatii i trudność w nawiązywaniu „zdrowych” relacji międzyludzkich, można śmiało powiedzieć, że w filmach Michaela Hanekego roi się od psychopatów.

Benny’s Video, check. Ukryte, check. 71 fragmentów, check. Funny Games, check and check. Obrazy, które nie epatują już tak silnie przemocą i brutalnością, ale nadal traktują o okrucieństwie: Siódmy kontynent, Pianistka, Biała wstążka, check, check, check. Wreszcie najnowszy film reżysera, Happy End. Idąc do kina, spodziewałam się kolejnego filmowego psychopaty, ale nie byłam przygotowana na to, że okaże się nim dwunastoletnia dziewczynka. 

Continue reading

przychodzicie w nocy
zza drzwi bez klamki z domu
bez okien z klaustrofobicznej mojej
pamięci

– Damian Dawid Nowak „Inaczej niż w lustrze” –

 Wszystko nosi w sobie
piętno odwrotnego znaku.

– Ryszard Kapuściński –

 Chciał wprowadzać zamęt i zbijać z tropu, wywoływać ataki śmiechu i okrzyki przerażenia, łamać serca, zatruwać umysły i zatracać się w szalonym tańcu z własnym sobowtórem w parze.

– Paul Auster „4321” –

Może w starciu opowieści z historią to prawda zawsze wychodzi poturbowana?

– Ignacy Karpowicz „Sońka” –
*
Był nałogowym blagierem. Do samego końca niezmordowanie wymyślał się na nowo.

– Siri Hustvedt „Świat w płomieniach” –
*
Jestem w bajce, pomyślał, w bajce o życiu. W innej konwencji życie jest nie do zniesienia (…) Pomyślał, że kontakt z baśnią lub mitem wyniszcza ciało. I że dzieciństwo na zawsze w człowieku zostaje.

– Ignacy Karpowicz „Sońka” –
*
W mglistych obszarach dzieciństwa nie ma ani jednej historii, która by cię wyjaśniała.

– Siri Hustvedt „Świat w płomieniach” –

Twarz za maską ǀ Świat w płomieniach Hustvedt ǀ Sońka Karpowicza [zapiski lunatyka]

Dziwnie układa mi się ostatnio życie czytelnicze. To nie jest żaden wielki plan – prędzej bezplan, kompulsywne czytanie, mniej więcej pół na pół, nowości wydawniczych i książek, które od dawna czekają na półkach – ale sięgałam przez ostatnie tygodnie niemal wyłącznie po tytuły napisane przez kobiety. Tajemna historia Tartt, Zapiski z domu wariatów Lavant, Kazirodztwo Angot, Purezento Bator, Macocha Hůlovej, Tajemnica Brokeback Mountain Proulx, Rok magicznego myślenia Didion, Chłopcy, których kocham Ciarkowskiej, Świat w płomieniach Hustvedt. Do tego wyimki z poezji w wydaniu kobiecym. Aż tu nagle przyciąga mnie Sońka Ignacego Karpowicza. 

Czytałam ją w bezpośrednim sąsiedztwie Świata w płomieniach Siri Hustvedt i zaskoczyło mnie, że pomiędzy tymi dwoma powieściami istnieje symboliczny pomost. Dwie zupełnie różne książki. Z pozoru nie mogą mieć wiele wspólnego… A jednak mają.

Continue reading

Nie zapuszczałyśmy żadnych korzeni, nigdy i u nikogo.
Rano wstawałyśmy z nie swoich łóżek, robiłyśmy kawę
w nie swoich kubkach, wychodziłyśmy w swoją stronę.
Czasem wracałyśmy wieczorami,
słuchałyśmy na nie swojej kanapie
nie swoich historii o nieważnych dla nas sprawach.
Czasem porzucałyśmy różne rzeczy
na wieczne zaprzepaszczenie, niewyzbierane ślady.
Czasem po prostu któregoś dnia
nie wracałyśmy.

– Anna Ciarkowska „Chłopcy, których kocham” –

Artysta nie zaczyna malować ot tak. Trzeba trochę posiedzieć i pomyśleć nad koncepcją obrazu, żeby potem wstać i wykonać odpowiednie pociągnięcie (…) Wystarczy na początek zalążek pomysłu, który pobudzi cię do działania, w moim przypadku wszystko, co następuje później, jest tak zwanym procesem akcji i reakcji. Proces ten zawsze polega na budowaniu i niszczeniu. By potem z tych zniszczeń znowu coś wydobyć i budować dalej.

– David Lynch „W pogoni za wielką rybą” –

Głowa do wycierania jest moim najbardziej duchowym filmem. Nikt nie rozumie, o co mi chodzi, kiedy to mówię, ale tak jest. Film ten rozwijał się w pewien sposób, a ja nie wiedziałem, co to znaczy. Szukałem klucza pozwalającego odkryć, co wyrażają te sekwencje. Oczywiście część z nich rozumiałem, nie wiedziałem tylko, co je wszystkie łączy. Męczyłem się. Wyciągnąłem więc Biblię i zacząłem czytać. Któregoś dnia przeczytałem jedno zdanie. Zamknąłem Biblię, to było to, to było to. I wtedy ujrzałem wszystko jako całość. W stu procentach wypełniało moją wizję.

Chyba nigdy nie zdradzę, co to było za zdanie.

– David Lynch „W pogoni za wielką rybą” –

To jasne, że komiks jest kiepskim malarstwem i złą literaturą, ale jest tak dlatego, że nie chce on być ani jednym, ani drugim.

– Jerzy Szyłak „Komiks: świat przerysowany” –

Na balkonie na małym stoliczku między doniczkami leży okrągła tacka z cyny, na niej sześć kieliszków do wódki. Jeden dla mnie, po jednym za każdego członka rodziny i dwa za moje usunięte dzieci. Szykuje się toast za powieść Ukradkowe spojrzenia, którą właśnie szczęśliwie kończę i za wszystkich moich miłych gości. Gdyby obok przechodziła Marilyn ze swoją świtą, przelałabym zawartość kieliszka do plastikowej buteleczki po syropie na kaszel, włożyła ją do włóczkowej rękawicy mojej córki i zrzuciłabym z balkonu. Rękawiczki i inne bałaganostki po dzieciach, w moim mieszkaniu wciąż się od nich roi.

– Petra Hůlová „Macocha” –

Literacki autokanibalizm. Petra Hůlová „Macocha” [recenzja]

Narratorką najnowszej powieści Petry Hůlovej jest anonimowa kobieta, którą mieszkająca w sąsiedztwie ćpunka nazywa czule Julie, a własna córka złośliwie macochą. Z zawodu pisarka, z zamiłowania gawędziarka, której logorea (słowotok, jakoś niedostatecznie oddaje nasilenie jej chaotycznego monologu) stopniowo staje się coraz bardziej porażająca, upstrzona niepokojącymi szczegółami z życia intymnego, surrealistyczna, wreszcie całkowicie niewiarygodna…

Chciałabym scharakteryzować w kilku zdaniach tę nietuzinkową postać, ale ona sama zrobi to lepiej. Julie to zarozumiała baba na samozatrudnieniu, która woli zaharować się na śmierć dozgonnym unikaniem etatu niż choćby raz w życiu nastawić budzik, a dokładniej autorka poczytnych, szmirowatych romansideł. Dawniej miała ambicje, napisała nawet docenioną przez krytykę książkę, której żaden z jej aspirujących do miana literatów, artystów i głosów pokolenia, znajomych nawet nie raczył przeczytać, ponieważ – jak stwierdza z wrodzonym sobie poczuciem humoru Julie – Czech zainteresowany ambitną twórczością rówieśników to zjawisko tak samo rzadkie jak szafran w czeskiej kuchni. Dziś taśmowo produkuje harlequiny, a w jej życiu majaczą już tylko mocne postanowienia.

Continue reading

Czekał na mnie. Bił długo. Metodycznie. Mocno.

– Jerzy Szyłak i Joanna Karpowicz „Kwaśne jabłko” –

Oszalejesz, i nie trzeba będzie długo na to czekać. Oszaleję, i nie trzeba będzie długo na to czekać. Birgit posypuje piekielnie ostrą potrawę porcją piekielnie ostrej papryki. Tyle tematów, o które wciąż się potyka, i tyle sposobów, na jakie można je przerabiać, trawestować, formować, obrabiać, obłapiać, gwałcić, przetapiać, zgniatać, siekać i rozgrzebywać jak ranę paznokciem. Zdrapać razem ze strupem życie (…) Posypać solą, pieprzem, przyprawami. Pokrajać samą siebie na płaty chudego różowego mięsa i wyłożyć nimi stronice zeszytu.

– Radka Denemarková „Przyczynek do historii radości” –

Each of us is capable of anything.

– Michael Haneke –

Znieczulenie ogólne. „Zabicie świętego jelenia” Yorgosa Lanthimosa [czepiam się filmu]

Z jednej strony symboliczne, z drugiej bardzo dosłowne. Unosi się nad nimi obłok absurdu i bardzo tradycyjnie rozumianej niesamowitości. Surowe, prawie pozbawione oprawy muzycznej. Bez arcyciekawej fabuły, a mimo to trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Znacie ten rodzaj filmów? Zabicie świętego jelenia – podobnie jak pozostałe obrazy Yorgosa Lanthimosa – to jeden z nich. 

Film naszpikowany dialogami rodem z domu wariatów. Od pierwszej sceny razi aż nazbyt widoczna sztuczność w ludzkich kontaktach. Czy można zarejestrować długą wymianę zdań, która jest jednym wielkim bezosobowym zwrotem grzecznościowym i przerazić tym widza? Czy można go spoliczkować, pojawiającym się z nagła, zupełnie nieprzystającym do tego banalnego dialogu, intymnym wyznaniem lub niezręczną prośbą? Można, jeśli nazywasz się Lanthimos.

Continue reading

Byłam wczoraj dość zwariowana, by wmawiać sobie, że mogę dać coś, czego nie mam.

– Christine Lavant „Zapiski z domu wariatów” –

Jej wcześniej nikt nie kochał. Kiedy była mała, to babci – tej drugiej, którą rzadko widujemy – wycięli tarczycę. Ma po tym ślad na szyi. A wtedy babcia, zamiast powiedzieć mamie, co się stało, oznajmiła, że była na operacji odcięcia głowy i teraz będzie ją zdejmować na noc. Wszystko to można by uznać za niewinny żart  dorosłego w rozmowie z dzieckiem, gdyby nie to, że babcia naprawdę położyła pierwszego wieczoru dużą głowę lalki na nocnej szafce.

– Anna Cieplak „Lata powyżej zera” –

W nieświadomym człowieku tkwi jego tragiczny los. Jeżeli nie potrafiłeś wytępić w sobie występnych pragnień, żyją one w tobie nieświadomie, a więc – jesteś winny. 

– Sigmund Freud –

Możesz być wszędzie – czasem w kącie spichrza
Siedzisz wśród ziarna w przewiewie niedbale
A wiatr mięciutko ci włosy rozwichrza
Lub śpisz na miedzy jeszcze z sierpem w dłoni
Przy nie dożętej tkanej w kwiaty niwie
Oparem maków słodko odurzona

– John Keats „Oda do jesieni” –

Różne pierwszyzny mam już dawno za sobą, ojca mniej się boję niż kiedyś, tężeje w mięśniach, przejaśnia mi się w głowie. Nad wsią już nie latają czarownice, oko starej studni straciło dawny blask, minął czas pasania krów i szukania zakopanych broni. Ale w dorośleniu przeszkadzają mi ojcowe tajemnice, potykam się o nie jak o stare, wstydliwe zabawki.

– Maciej Płaza „Skoruń” –

Coś wyważyło od wewnątrz przywalone wrota. Nikt już nie krzyczał. Ciemny kształt człowieka wyszedł chwiejnym krokiem i upadł na kolana (…) Kształt milczał. Trzymał się za to miejsce, gdzie powinna być twarz. Płonął cały oprócz nóg, nogi miał nagie. Kiedy pochylił głowę, Tośka widziała, jak coś się od niej odrywa. I zaraz jeszcze jedno. Z otwartych ust szła para.

– Jakub Małecki „Rdza” –

A kiedy odejdziesz nad ranem,
oczy bezsenne będą bardzo boleć,
wtedy zobaczę zdjęty sznur od firanek
i otwartą brzytwę na stole.

– Władysław Broniewski „Nocny gość” –

To zdjęcie było starsze niż inne wyeksponowane na wystawie i zniszczone przez wieloletnie obcowanie ze światłem (…) Moją uwagę zwróciły dwie stojące na samym przedzie kilkuletnie dziewczynki. Były identyczne.

– Joanna Bator „Rok królika” –

Mój portret podwójny, czyli historia pewnej fotografii [czepiam się nie książki]

Czekały tam na mnie. Wiem to. Irracjonalna pewność. A przecież nie zobaczyłam ich od razu, chociaż stały przy samym wejściu, twarzą do kasy. Tak, twarzą. Jedną. Bliźniaczki… 

Obite i podrapane. Przybrudzone bluzki, siniaki na rękach, wyrwane włosy. Ktoś trzy razy zmieniał na nich metkę z ceną. 249, 39, 29. Chyba mimo przeceny nikt ich nie chciał. A dla mnie są bezcenne. Wyglądają na mocno zakurzone, pewnie stoją tak od dawna. Portret podwójny. Wybrakowany i uszkodzony, jak zauważyła pani w kasie, szczerze zdziwiona, że chcę go kupić. Przy wejściu panuje półmrok, może myślała, że nie zauważyłam ich blizn, więc czuła się w obowiązku mnie ostrzec. Czy zdarzyło się, że ktoś je zechciał, a kiedy zabrał na światło dzienne i zauważył, że nie są tak nieskazitelne, jak się z pozoru zdaje, odniósł i zażądał zwrotu pieniędzy? Ktoś z obsługi krzyknął, bliźniaczki do reklamacji, a po salonie rozszedł się pomruk zniechęcenia. Pod sufitem zakłębiły się niewypowiedziane na głos myśli: o, wróciły, córy marnotrawne; wiedziałem, że tak będzie; spodziewałam się tego; który to już raz… Decyduje się pani, mimo że są uszkodzone? Przecież to bliźniaczki, odpowiadam. Dla mnie to oczywistość, dla kasjerki moja odpowiedź nie ma najmniejszego sensu. Płacę mniej niż za nową książkę i wynoszę je na deszcz. Żartuję do męża, że nie mamy wolnej ściany, żeby je zawiesić – już dla Vincenta było trudno znaleźć miejsce – więc będę z nimi spała. Cieszę się, że zabieram je do domu. Tato chce otworzyć bagażnik, ale protestuję. Nie! Nie zmieszczą się, przekrzykuję wiatr. Pewnie by weszły, ale nie chcę, by jeszcze bardziej się poobijały. Wolę, żeby resztę drogi siedziały obok mnie.

Continue reading

Nic nie pali się lepiej niż stare dzieje. Można na nie plunąć, a ogień tylko zmieni na chwilę kolor; przeszłość nie zdoła powstrzymać pożaru. Siedzę przy naszym wiekowym palenisku i staram się utrzymywać mały, bezpieczny płomień, niewidoczny z ulicy. Sad otacza wysoki mur (…) zdradzić może mnie jedynie dym, pilnuję jednak, żeby nie rzucał się w oczy.

– Anna Bolavá „W ciemność” –

Skoro tyle miesięcy pozwalałam na to, by utożsamiała mnie ze swoją córką, wysłaną do komory gazowej przez Margot Kunz w Ravensbrück, teraz już za późno. Nasze losy splotły się od dnia spotkania na częstochowskim dworcu i w jakimś sensie stałam się Anulą, reaguję na jej imię, czeszę się podobnie, z przedziałkiem na środku głowy, noszę jej złoty pierścionek z kameą, zakładam jej spódnice i bluzki i każdego dnia coraz bardziej przesiąkam zapachem jej ubrań. 

– Wioletta Grzegorzewska „Stancje” –

Jakże pięknie było na wsi! Jesień była w pełni! Żółciły się liście, dojrzewały jabłka; w cieniu papierówki, wzdłuż jego konturu przechadzały się dwie kobiety w identycznych sukienkach z białej wełny. Każda niby łyżkę, na której kołysze się jajko, niosła przed sobą lusterko, a w nim pochwycone ukradkiem spojrzenia mężczyzn pracujących w polu. Gdy któraś się zachwiała albo wiatr zawiał mocniej, druga przystawała natychmiast i odwracając się do tamtej, krzyczała:
– Doniesie? Nie doniesie?

– Weronika Murek „Ołówek, siekierka, kijek” z tomu „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” –

Older posts