CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Czas abyś; czas abym; czas na to
Niekończące się niezdecydowanie,
Na to, by mieć coś w planie,
lecz wciąż zmieniać zdanie
(…)
 
I naprawdę nastanie czas
Powtarzania pytania „Czy ja się odważę?”;
Czas odwracania się, ruszania korytarzem
W stronę schodów (…)
 
Czy się odważę
Zakłócić spokój wszechświata – dziś, tutaj?
W jednej minucie jest czas
Na wszystkie plany i zmiany,
które druga odwróci minuta (…)
 
A wieczór tak spokojnie drzemie!
Wygłaskany długimi palcami,
Śpi… zmęczony?… A może symuluje, kłamie,
Wyciągnięty, tuż koło naszych stóp, na ziemi.
I teraz, gdy łyżeczkę na spodeczek złożę,
Miałbym postawić rzecz na ostrzu noża?
Chociaż płakałem, jęczałem w reżymie modlitw i postów,
Chociaż widziałem swą głowę (z lekka wyłysiałą)
Wnoszoną na półmisku – to wszystko za mało:
Prorok ze mnie jest żaden (nie, żeby mi zależało):
Zdarzały mi się chwile wielkości – lecz zaraz potem
Odwieczny Lokaj płaszcz mi podawał z chichotem
I strach mnie brał. Po prostu.

– T.S. Eliot „Pieśń miłosna J. Alfreda Prufrocka” –

Playlista – Myslovitz


Zamiast twojej dłoni ściskam klucze do pustego domu. 
 
– Mrs. Hyde –

Playlista – Björk


Na białych kartonikach zapisz rzeczy, z którymi nie potrafisz się rozstać. (…) Na niebieskich kartonikach zapisz miejsca, które wiążą się z dobrymi wspomnieniami. I miejsca, które kochasz. (…) Na czerwonych kartonikach zapisz rzeczy, które lubisz robić. Twoja praca. Hobby. I twoje marzenia. (…) Na żółtych zapisz imiona ludzi, którzy w twoim życiu znaczą najwięcej. (…)
 
Zamknij oczy i posłuchaj tej historii. Opowiada o tobie. Albo o kimś bardzo do ciebie podobnym. (…)
 
Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz jedną. Zgnieć ją i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz dwie. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz dwie. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz trzy. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz dwie. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz dwie. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz trzy. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…) Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz trzy. Zgnieć je i wyrzuć na ziemię. (…)
 
Otwórz oczy. Spójrz na kartki leżące przed tobą. Wybierz jedną. Zgnieć ją i wyrzuć na ziemię. (…) Przychodzi taki dzień, kiedy nie czujesz już bólu. Nie słyszysz głosów (…) Odetchnij trzy razy. Naprawdę głęboko. Raz. Dwa. Trzy. Otwórz oczy. Spójrz na ostatnią kartkę leżąca na stole. Zgnieć ją. I wyrzuć na ziemię. 
 
– Katarzyna Boni „Ganbare. Warsztaty umierania” –

Playlista – Cugowscy


Dzień, w którym pierwszy raz powiedziałam: chcę umrzeć. Wcześniej mówiłam tylko: nie chcę żyć.
 
– Anna Ciarkowska „Pestki” –

Jak smakuje i ile waży słowo? Anna Ciarkowska „Pestki”

Za słownikiem języka polskiego: pestka «wewnętrzna część niektórych owoców składająca się z twardej łupiny oraz z nasiona»; potocznie «drobnostka».

A jak rozpatrywać książkowe Pestki? Jako zbiór utrzymanych w estetyce prozy poetyckiej miniatur na temat wybranych epizodów z życia, literaturę stylizowaną na pamiętnik, powieść? Mimo że prozie Anny Ciarkowskiej brakuje fabularnej ciągłości, jest świetną powieścią inicjacyjną. W moim odczuciu autorka poświęca mniej uwagi dorosłemu życiu niż dzieciństwu i wczesnemu dorastaniu. Ponieważ to właśnie w tym okresie są w człowieku zasiewane pestki wstydu, rozpaczy, strachu przed odrzuceniem, braku wiary w siebie, poczucia niższości, rezygnacji, rozczarowania, balansowania na granicy szaleństwa, pragnienia bycia każdym, tylko nie sobą, albo nie bycia wcale…

Continue reading

Nikt nie może opuścić wyspy, wyspa to miniaturowy kosmos (…) Zdarza się jednak, że ktoś podejmuje próbę…

– Roy Jacobsen „Niewidzialni” –

Anatomia wyspiarzy, autopsja wyspy. „Niewidzialni” Jacobsena

Kawałek lądu, gdzieś na Morzu Norweskim. Wyspa, której nikt nie może opuścić i jej pięcioro mieszkańców. Małżeństwo z córką, opóźniona umysłowo panna z synem i starzec. Jeden duży piętrowy dom. Kuchnia, kilka pokoi. W każdej sypialni kufer. W  kufrach skrywane są nie tylko pamiątki, ale też sekrety.

Woda, kamień, zimny wiatr. Surowe życie, ciężka praca i nieustanna walka z niesprzyjającymi żywiołami. To nie jest rajska wyspa, raczej przedsionek piekła, gdzie wszystko się cyklicznie powtarza. W nieskończoność, do skutku lub bezskutecznie, do szaleństwa.

Continue reading

Opowiada o bliźniakach, którzy przyszli do pralni, dwóch mężczyznach w jego wieku, dość młodych, dość dziwnych i raczej małomównych. Znamienne, że zabrudzili swoje garnitury w dokładnie taki sam sposób (…) A kiedy mówili, to jeden zaczynał, a drugi kończył.
 
– Majgull Axelsson „Ta, którą nigdy nie byłam” –

(Nie)chciana metamorfoza, czyli raz jeszcze o bliźniaczce i o tym jak stałam się nie sobą

Dawno nie było o mojej (nie)istniejącej siostrze bliźniaczce. Mam wyrzuty sumienia, bo ostatnio mało o niej myślę. Od lat rozgryzam jak to z nią jest i choć nie wszystko rozumiem dynamika jej zniknięć i powrotów staje się coraz bardziej czytelna.

Ostatni raz widziałam ją w styczniu, po przeprowadzce. W mieszkaniu, do którego się wprowadziliśmy został stary drewniany taboret. Nie pozbyłam się go, postawiłam w kuchni, między szafką a kuchenką gazową. Za każdy razem kiedy wchodziłam do pomieszczenia, wydawało mi się, że widzę ją kątem oka. W rogu ścian, po prawej stronie…

Continue reading

Wyciągnijcie nas, nie bójcie się.
Przecież was nie zjemy.
Wyjemy. Wyjemy. Wyjemy.

– Córki dancingu –

Śpiew słodkopłynny. Motyw literacki: syrena

Syrena: domniemane zwierzę morskie. Od jakiegoś czasu ta mitologiczna istota coraz częściej pojawia się w kinie, serialach i literaturze – nie tylko fantastycznej. Wystarczy przywołać hipnotyzujący polski film Córki dancingu, współczesną baśń z elementami horroru, w bardzo wyraźny sposób odwołującą się do baśni o syrenie, która zakochuje się w człowieku i dla niego rezygnuje z dotychczasowego życia, wyrzeka się swojego ciała i staje „pełnowartościową” kobietą. Warto zwrócić uwagę także na dużo bardziej stonowany i poetycki obraz Blue my mind obrazujący odwrotną przemianę.

Poniżej zebrałam literackie wyimki na temat syren. Antycznych, legendarnych, prawdziwych i fałszywych. Wizerunek tych istot jest dość spójny, ale każda lektura odsłania ich nowe atrybuty. Wyraźnie też widać sieć wzajemnych inspiracji. Opowieść jest jedna, ale ma wiele obliczy.

Continue reading

Za oknem mruga noc
hamulec bezpieczeństwa kusi

Marcin Karnowski „Kuszetka”

Słowo, obraz, surrealizm. „Zawsze jest na krótko” – niezwykła książka w pudełku

Obracam w dłoni coś, co trudno zdefiniować. Kartkę książki, pocztówkę, kartę do literackiej gry w klasy? Wiersz zilustrowany kolażem albo kolaż dopełniony wierszem? Czytam, patrzę, obracam dookoła i staram się uchwycić, gdzie tu góra, gdzie dół, który obraz połączyć z którym tekstem… Perspektyw jest wiele. Mnóstwo możliwości. Chaos to nierozszyfrowany porządek – pisał José Saramago. Lubię taki niby chaos, jaki reprezentuje Zawsze jest na krótko.

Trochę dadaizm, wyraźnie surrealizm, zdecydowanie postmodernizm. Dwadzieścia kart. „Książka w pudełku”, która symbolizuje rozpad, przypadkowość, zmienność, wariantywność. Przesunięcie znaczeń i rozbicie kontekstów. Zarówno w obrazie jak i słowie.

Continue reading

Coś srebrnego dzieje się w chmur dali.
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
Myśmy długo na siebie czekali.
Jaki ruch w niebiosach! Słyszysz burzy świst?

– Bolesław Leśmian „Szczęście”

Realizm (nie)magiczny Joanny Bator. „Chmurdalia” i inne dale

Duch męża Jadzi, który nawet po śmierci ogląda telewizję z ulubionego fotela. Fotograf Ludek, który na zdjęciach widzi, kto niebawem opuści świat żywych. Schorowana Halina planująca zakup własnej trumny, żeby zaoszczędzić kłopotu synowej. Dwie nierozłączne stare panny, które pewnego dnia zamieniają się w syreny. Żółtooka Murzynka Sara, nowe wcielenie hotentockiej Wenus. Młoda Polka, z pozoru pozbawiona właściwości dziewczyna-mimikra, która ciągle jest w ruchu, wszędzie się dopasowuje i w której każdy widzi kogoś innego. Nagłe zniknięcia bez śladu i ludzie pojawiający się znikąd. Na styku życia i śmierci, na styku tego, co bliskie i dalekie. W Berlinie, Frankfurcie, Kamieńsku, Nowym Jorku, Paryżu i Wałbrzychu. Teraz i kiedyś. Dawno, dawno temu…

Continue reading

Za chwilę zjawi się tu człowiek ze świata Prawdy. Mamy rozsądzić spór między nim a człowiekiem ze świata Złudy.

– Szymon An-ski „Dybuk”

O wędrówce dusz. Motyw literacki: dybuk

Słowo dybuk wywodzi się z hebrajskiego i oznacza „połączenie z kimś”, „przywiązanie do kogoś”. Dybukiem nazywa się ducha, a także fenomen jego wtargnięcia i przejęcia kontroli nad ciałem żywego człowieka, szeroko rozpowszechniony w żydowskim mistycyzmie i wierzeniach.

Większość literackich – i filmowych – przedstawień dybuka ma swoje korzenie w prekursorskim dramacie Szymona Ans-kiego (Szlojme Zajnwela Rapoporta), który autor tworzył aż do śmierci, na przestrzeni lat 1914-1920. To historia nieszczęśliwej miłości i złamanej obietnicy. Opowieść o duchu młodzieńca, który zamieszkał w ciele swojej ukochanej.

Continue reading

Była zima. Chajtele razem ze swoimi towarzyszami, Żydami, musiała nagle uciekać z kryjówki. Miała maleńkie dzieciątko. Porzuciła je w śniegu. Ocalała.

Włodek Goldkorn „Dziecko w śniegu”

O śmierci, świadkach Zagłady i pamięci. Włodek Goldkorn „Dziecko w śniegu”

Kilka dni temu na blogu Kronika kota nakręcacza, pojawiła się recenzja Domu z dwiema wieżami. I choć nie miałam jeszcze w dłoniach książki Macieja Zaremby Bielawskiego, czytając jej recenzję, odniosłam wrażenie, że właśnie poznałam jeden z wariantów tej samej historii. Jedną z opowieści o Żydach, Niemcach i Polakach, o Holocauście, obozach zagłady, tych, którzy zginęli i tych, którzy przetrwali dźwigając ciężar pamięci. O żydowskiej rodzinie, która po swojemu zmagała się z wojenną i powojenną rzeczywistością.

Continue reading

W ciemną parną noc wczesnym latem Biff Brannon stał za kasą w „New York Café”. Była północ. Na ulicy pogaszono latarnie, światło padające z okien restauracji tworzyło na chodniku ostry, żółty prostokąt. Ulica była pusta, lecz w lokalu znajdowało się jeszcze paru gości, którzy pili piwo, wino „Santa Lucia” lub whisky. Biff przyglądał się im flegmatycznie, z łokciem opartym o ladę.

Carson McCullers „Serce to samotny myśliwy”

Literacka ekfraza z perspektywy podglądacza. Antologia opowiadań „W świetle i w mroku”

Siedemnaście kultowych oraz tych mniej znanych dzieł Edwarda Hoppera. Siedemnaścioro popularnych a także tych mniej znanych autorów, historyków sztuki, ludzi kultury, którzy zasiedli do stworzenia opowiadań. Inspiracją miał być dla nich jeden konkretny obraz Amerykanina. Co na nim zobaczyli?

Co widzisz ty, spoglądając na malowidła pędzla Hoppera? Ja, do tej pory, miałam szereg spójnych skojarzeń. Po lekturze W świetle i w mroku horyzont tych wyobrażeń mocno się poszerzył.

Continue reading

Niektóre miały celowe wady: jednej dałam zbyt grube brwi, innej długi tułów z krótkimi, grubymi nóżkami. Gdzieś na świecie żył chłopczyk albo dziewczynka, którzy pragnęli czegoś niedoskonałego. Lalki, ułomne jak prawdziwe dzieci, obsiadły rzędami półki na podobieństwo sierot wypatrujących tego, kto je przygarnie.

– Tayari Jones „Nasze małżeństwo” –

„Nasze małżeństwo” Tayari Jones. Powieściowy dramat w kilku aktach [recenzja premierowa]

Na świecie są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy opuszczają swój dom rodziny, i ci, którzy tego nie robią. Brzmi (grzmi) pierwsze zdanie Naszego małżeństwa. Czy jest to powieść o bezdomności? W pewnym sensie. Na pewno jest o wykorzenieniu.

Tayari Jones snuje opowieść o małżeństwie z niewielkim stażem, które zostaje rozdzielone. Kilkanaście miesięcy po ślubie Roy pada ofiarą niesłusznego oskarżenia o gwałt i trafia do więzienia. Wyrok – dwanaście lat. Jego ukochana Celestial nie czeka, układa sobie życie na nowo. Związuje się z innym mężczyzną, robi karierę, jej ręcznie wykonywane lalki – owoc artystycznych aspiracji, ale też egzorcyzmowania wewnętrznych demonów – są cenione i dobrze się sprzedają. Pozornie ma wszystko, nie potrafi jednak zamknąć poprzedniego rozdziału życia. Skazuje męża na trwanie w zawieszeniu i niepewności. Stopniowo usuwa go poza margines swojego obecnego życia. Sprawia, że mężczyzna nie ma do czego ani kogo wracać.

Continue reading

Zdarzały mi się chwile wielkości lecz zaraz potem
Odwieczny Lokaj płaszcz mi podawał z chichotem

– T. S. Eliot „Pieśń miłosna J. Alfreda Prufrocka” –

Nie takich sobowtórów szukam, czyli o metodzie kopiuj-wklej i o tym jak zostałam splagiatowana

Dzisiaj będzie brutalnie szczerze, ze śladowymi ilościami empatii i bardzo egoistycznie. Zupełnie jakbym nie ja to pisała. Jakbym w wyniku szoku pękła na pół i wylazła ze mnie ta moja zła bliźniaczka, która zamierza zrobić porządek. Wykrzyczeć, że nie jestem – metaforycznie – cholernym dawcą organów, z którego można sobie wyciąć myśli, frazy, zdania a nawet całe akapity.

Wczoraj znów nie mogłam spać. Tuż przed świtem odkryłam, że jedna z moich recenzji, z czasów gdy blog raczkował, została splagiatowana. Link do artykułu nieznanej mi blogerki znalazłam na facebookowym profilu wydawnictwa, które opublikowało recenzowany tytuł. Chciałam sprawdzić, co o tej nietuzinkowej książce sądzi inna miłośniczka książek, a znalazłam tam… moje własne słowa. Ogarnęło mnie uczucie niesamowitości, coś jak déjà vu, które przecież zdarza mi się często. Ale nie takie.

Continue reading

Kiedy piszę, wiem, że w nurcie, który płynie przez mój umysł i ciało, mieszają się dwa teksty: ten dzienny, świadomy, poddany kontroli, i ten bliźniaczy, spod spodu, pulsujący pod powierzchnią, ciemny.

– Joanna Bator „Wyspa Łza” –

Przecinanie pępowiny, nowy początek, twinless twin i dybuk mojej siostry [zapiski lunatyka]

Wracam z basenu. Tym razem zamiast relaksu i przyjemnego zmęczenia dostarczył mi bólu i gonitwy nieznośnych myśli. Jeszcze nigdy nie czułam się taka ciężka w wodzie. Nie mogłam utrzymać się na powierzchni, nie unosiła mnie, coś ciągnęło mnie na dno. Jakbym ważyła dwa razy tyle, a czas zwolnił, jakbym zdrętwiała i straciła kontrolę nad ciałem, jakbym wpadła pod lód i bezskutecznie próbowała przedrzeć się na powierzchnię.

Od kilku dni nie opuszcza mnie ból kręgosłupa. W wodzie to odczucie się nasiliło. Nie mogłam przestać wyobrażać sobie, że coś niewidzialnego usiadło mi na plecach, wbiło pazury w krzyż i nie chce puścić. Może znów próbuje mnie utopić, jak w dziewięćdziesiątym siódmym podczas zaćmienia słońca. W ten sposób chce powstrzymać to, co niedługo nastąpi.

Continue reading

Mój psychoanalityk powiedział, że to nie szkodzi, jeśli uważam się za Chrystusa. Moi czytelnicy, moi męczennicy.

– Christine Angot „Kazirodztwo” –

Literacka sekcja zwłok w Boże Narodzenie. „Kazirodztwo” Christine Angot

Od środy nie udaje mi się przegnać myśli o Bożym Narodzeniu, codziennie płaczę z powodu Bożego Narodzenia. Nie mogę zapomnieć o Bożym Narodzeniu. Płaczę, nie mogę zapomnieć, chciałabym, nie mogę. Płakałam, zerwałam z nią, dałam się dusić, biłam samą siebie po twarzy. Boże Narodzenie Boże Narodzenie Boże Narodzenie. Kłopoty z pamięcią, to mi nie dolega. Nie mam amnezji, cierpię raczej, jeśli coś takiego istnieje, na mnezję, nadmierną pamięć, zbyt dobrą. Boże Narodzenie Boże Narodzenie Boże Narodzenie.

Kolejna podróż w czasie za mną. Dokładnie rok temu, dwudziestego drugiego grudnia, zabrałam się za czytanie pewnej książki. Kazirodztwo. Powieść autobiograficzna pod wiele mówiącym tytułem. Wynotowałam kilka cytatów, napisałam szkic recenzji i… w świątecznym szaleństwie zapomniałam o tej historii. Dziś postanowiłam do niej wrócić. Nie dlatego, że jest to wybitna literatura, ale ze względu na temat, otwartość i szczerość – a właściwie skrajny ekshibicjonizm – autorki i fakt, że polski przekład przeszedł niemal niezauważony, chociaż w ojczyźnie pisarki, Francji, powieść sprowokowała falę dyskusji oraz zainspirowała innych autorów.

Continue reading

Bandażowano szpital we dnie
bandażowano szpital w nocy
Siedząc na ławce rzekłeś: ledwie
spod gazy jedna cegła broczy 

– Tadeusz Nowak „Psalm zabandażowany” –

Zimowy „Psalm zabandażowany” Tadeusza Nowaka [łyk poezji]

Otwieram rano oczy i czuję się jakbym umarła. Za oknem nicość. Biel, która oślepia. Ocukrzone śniegiem drzewa. Obandażowane dachy domów i wstęgi dróg. Jest pięknie, cicho, spokojnie, ale też niepokojąco nieruchomo. Jakby ktoś zatrzymał czas, zamroził powietrze, zmumifikował pejzaż. Jakbym znalazła się w baśni, albo metaforycznym wierszu, w którym śnieg nie jest tym, czym się wydaje.

Continue reading

The finest day i ever had was when tomorrow never came.

– Kurt Cobain –
___________

Should I die again
Should I lie around

The pounds of matter willing through space
I know I’ll never know
Until I come face to face

With my own cold dead face
With my own wooden case

– Michael Pitt „Death to Birth” –

Kapela M. Others, kopia mistrza i wehikuł czasu. Jak to jest być sobowtórem Kurta Cobaina?

W tym tygodniu podróże w czasie sponsorowali Kurt Vonnegut i Kurt Cobain. W środę byłam na niecodziennym koncercie. Mam na myśli występ ukraińskiego zespołu M. Others, który gra covery Nirvany. No, może niezupełnie. A raczej, nie tylko. Właściwie to trzyosobowa kapela jest namiastką nieistniejącej już legendy amerykańskiej sceny grunge’owej.

Kiedy Kurt Cobain wypisał się z tego świata, miałam osiem lat. Rzecz jasna nie słuchałam jeszcze wtedy Nirvany, ale dokładnie pamiętam szum wokół samobójstwa muzyka. Szczególnie zapadła mi w pamięć rozmowa moich starszych kuzynek. Po kolejnej wzmiance w prasie, dyskutowały na temat teorii spiskowych, które pojawiały się lawinowo. Bliscy nie mogli uwierzyć w samobójstwo Cobaina. Fani nie mogli uwierzyć w jego śmierć. Tacy ludzie są przecież nieśmiertelni.

Continue reading

« Older posts