CZEPIAM SIĘ KSIĄŻEK

"Książki często występują w moich snach erotycznych"

Po tym występie w Mam talent zmieniłem fryzurę, zgoliłem wąsy i skończyłem z Freddiem. To tak, jakbym samego siebie wsadził do trumny, spuścił do dołu i przysypał ziemią. Byłem sobie trupem, grobem i zniczem.

– Grzegorz Bogdał „Ty mnie, ja ciebie” z tomu „Floryda” –

Sobowtór, karzeł, dekapitacja… Grzegorz Bogdał – „Floryda”

Lubię sięgać po zbiory opowiadań. Jeśli opowiadanie jest dobre, w skondensowanej formie zawiera takie samo bogactwo treści, jak niejedna obszerna powieść. Opowiadania z tomu Floryda są dobre. Oryginalne, ale też na tyle uniwersalne, że przemówią do szerokiego grona czytelników.

Pięć tekstów o ludziach niezwykłych w swej zwyczajności i zwyczajnych w swej niezwykłości. Bo czy starzejący się „gwiazdor”, który nie może pogodzić się z brakiem zainteresowania, jest czymś nadzwyczajnym? Albo kobieta po wylewie, powtarzająca w kółko tylko jedno słowo? Nie. Ani w literaturze, ani w życiu nie jest to nic niespotykanego. Z drugiej strony postacie wykreowane przez Grzegorza Bogdała są na tyle wyjątkowe, że przykuwają uwagę i pozwalają osnuć na ich osobliwości pajęczynę opowieści.

Continue reading

Żeby w coś uwierzyć, musisz to przeżyć. Musisz ubrudzić sobie błotem dłonie i mieć ziemię pod paznokciami. Musisz ryć w poszukiwaniu prawdy.

– Sarah Pinborough „Co kryją jej oczy” –

Sarah Pinborough – „Co kryją jej oczy” [recenzja premierowa]

Po lekturze Co kryją jej oczy mam mocno mieszane uczucia. Świetna książka – myślałam jeszcze przedwczoraj. Rozkoszowałam się lekturą przez kilka dni i byłam tego zdania, dopóki nie przeczytałam do końca… Bo finał tej powieści mocno rozczarowuje. Zakończenie miało być totalnie nieprzewidywalne, ale je przewidziałam. Tyle że przez ostatnie sto stron powtarzałam sobie w duchu, niemożliwe, na pewno nie o to chodzi, a jednak…

Miał być triumf wyobraźni, a tymczasem nie ma tu nic, czego nie znalibyśmy z literatury i kina. Mogłabym wymienić co najmniej kilka tytułów o analogicznym zakończeniu, ale nie zrobię tego, bo zdradziłabym tym samym rozwiązanie zagadki i zakończenie, a może jednak zechcecie przeczytać i wyrobić sobie własną opinię. 

Co kryją jej oczy to opowieść o trójkącie miłosnym. David, zabójczo przystojny, pociągający i zamożny psychiatra, Adele, jego piękna, posłuszna i w każdym calu perfekcyjna żona oraz Louise, lekko zaniedbana rozwódka samotnie wychowująca kilkuletniego syna. Ich drogi przecinają się niby przypadkiem, ale nic tu nie jest przypadkowe. Jedno z nich jest mistrzem intryg i manipulacji. Pytanie tylko które.

Continue reading

Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym.

– H.P. Lovecraft „Nadnaturalny horror w literaturze” –

Sentymentalna podróż do świata Lovecrafta – „W górach szaleństwa i inne opowieści”

Opowiadania Lovecrafta po raz pierwszy wpadły mi w ręce na początku szkoły średniej. To był czas fascynacji horrorem. Po przeczytaniu dziesiątek książek Stephena Kinga, Deana Koontza, Grahama Mastertona i kilku innych popularnych autorów, sięgnęłam po bardziej wyrafinowaną literacką grozę. Stefan Grabiński, Edgar Allan Poe, Howard Phillips Lovecraft – pokochałam ich od pierwszego przeczytania i do dziś mam ogromny sentyment do przesiąkniętych atmosferą gotyckiej grozy opowiadań pióra tych nieżyjących już klasyków.

Jeśli o samego Lovecrafta chodzi to nie pamiętam, która jego książka wpadła mi w ręce jako pierwsza, pamiętam za to, że pewnej zimy, siedziałam po turecku na podłodze przyciśnięta plecami do grzejnika i jak zahipnotyzowana czytałam zbiór opowiadań, który zawierał utwór Zimno. Obrazy, które odmalował słowami Lovecraft, na zawsze wyryły się w mojej pamięci. 

Continue reading

Pamięć można porównać do kliszy filmowej, rozcinanej i na nowo sklejanej przez wykwalifikowanego montażystę, albo do plastycznego tworzywa mogącego przybrać rozmaite kształty (…) Nasza pamięć w niczym nie przypomina kamery wideo, niestrudzenie rejestrującej to, co znajdzie się przed obiektywem. To raczej scenarzysta i reżyser w jednym, z migawek kręcący swój własny film.

– E.O. Chirovici „Księga luster” – 

E.O. Chirovici – „Księga luster” [recenzja przedpremierowa]

Księga luster podbija rynek wydawniczy na całym świecie. Pierwsza napisana po angielsku powieść rumuńskiego ekonomisty, dziennikarza i autora, Eugena Ovidiu Chirovici, zachwyciła wydawców i krytyków. Jednak czy książka na pewno jest warta całego tego szumu? I tak, i nie… 

Agent literacki, Peter Katz, otrzymuje fragment powieści nieznanego autora. Historia intryguje go na tyle, że postanawia się z nim skontaktować, przeczytać dalszy ciąg i rozważyć publikację książki. Tyle że autor umiera, a reszta maszynopisu – o ile w ogóle istnieje – przepada jak kamień w wodę. Nikt by się tym nie przejął, gdyby nie fakt, że książka jest zapisem autentycznych wydarzeń. Opowiada o zamordowanym przed laty profesorze. Ta głośna sprawa sprzed kilku dekad do dziś nie została wyjaśniona, a morderca prawdopodobnie nadal żyje. Wtajemniczony przez agenta literackiego dziennikarz śledczy ma nie tylko zbadać autentyczność informacji zawartych w pierwodruku, ale też spróbować odszukać kolejne rozdziały. Jeden zaginiony maszynopis prowadzi do kolejnego, mnożą się zagadki i tropy, a każdy z zaangażowanych w wydarzenia sprzed lat opowiada skrajnie inną historię… 

Continue reading

Należało porzucić rozum, obserwować swój umysł i wydobyć z niego niby nieistotny śmieć – na jego podstawie odbudować ten sen o sobie, w który wierzył przez całe życie, a następnie zrozumieć, że jest tylko iluzją.

– Ludwik Wolta „Strefa komfortu” – 

Ludwik Wolta – „Strefa komfortu”. Antyporadnik w stylu noir [recenzja przedpremierowa]

Jeszcze przed oficjalną premierą wpadła mi w ręce intrygująca powieść. Wiecie, że nie czytam poradników i trzymam się z dala od „bezcennych” instrukcji jak żyć, jak osiągnąć sukces, etc., etc. Dlatego zainteresowała mnie książka nazwana przez wydawcę antyporadnikiem w stylu noir… Strefa komfortu to pierwsza powieść autora ukrywającego się pod pseudonimem Ludwik Wolta.  Jak wypadł ten debiut? Zaskakująco dobrze.

To opowieść o współczesnym świecie, w którym najważniejszy jest wizerunek. Zamiast prawdziwych ludzi, napotkamy w nim pieczołowicie wykreowane persony, które żyją z tego, że radzą innym, jak żyć. Tylko Bernard Jakim buntuje się przeciwko wszechobecnemu fałszowi pod płaszczykiem dążenia do szczęścia i samodoskonalenia. To iście gombrowiczowska postać, która usilnie wzbrania się przed „gębą” i dochodzi do wniosku, że nic tak nie rozwinie jego osobowości i nie zmieni życia na lepsze, jak morderstwo doskonałe. 

Continue reading

Sunęłam palcem po twardych grzbietach książek, od lewej do prawej, bez zatrzymywania się. Niech nie będą pewne, którą wybiorę – myślałam. Niech niecierpliwie czekają na uwolnienie z szeregu, żeby stać się wyjątkowymi w moich oczach i dłoniach. Kartkując tę wybraną, nie tylko przesuwałam wzrokiem po linijkach. Wsłuchiwałam się w szelest stronic. Sprawdzałam, czy papier jest gruby, czy cienki, chropowaty, czy gładki. Głaskałam śliskie ilustracje. Wokół mnie rozciągała się uporządkowana cicha przestrzeń.

– Marta Motyl „Moc granatu” –

Marta Motyl – „Moc granatu” [recenzja premierowa]

Po przeczytaniu Odcieni czerwieni napisałam, że to wciągającą powieść, która zbyt szybko się kończy i pozostawia niedosyt. Nie inaczej jest w przypadku Mocy granatu. Pożarłam go błyskawicznie, ale nie miałabym nic przeciwko jeszcze jednemu. Na deser. Jednak nie od początku było tak kolorowo. Zaskoczył mnie słaby pierwszy rozdział książki. Wydaje się niedopracowany, pisany w pośpiechu, nie tak plastyczny i liryczny, jak przyzwyczaiła nas do tego Marta Motyl. Jeśli odniesiecie podobne wrażenie, przemęczcie się te trzydzieści kilka stron. Naprawdę warto, bo od drugiego rozdziału – zatytułowanego „Morskie opowieści” – jest już tak jak być powinno, a miejscami nawet lepiej. Obrazowo i zmysłowo, odważnie, pikantnie… Nowo poznana dziewczyna, nastoletnia lolitka, która od pierwszych chwil zafascynuje główną bohaterkę, okaże się jej zwierciadlanym odbiciem. Nią samą sprzed lat. Co wyniknie z takiego nieoczekiwanego spotkania ze swoim sobowtórem?

Continue reading

Repertuar moich ról jest bogaty. Jedną z nich jest Ofelia, pływająca we własnej paranoi. Nie wynurzy się z niej i to jej przekleństwo. Patrzy w gwiazdy i to jej radość. Nie będę nikogo prosić, żeby mnie wyciągnął, ocucił. Zabrałby mi gwiazdy. Jeszcze się nie utopiłam w obłędzie.

– Marta Motyl „KochAna” –

Alicja w krzywym zwierciadle. Marta Motyl „KochAna”

Na stoliku stała buteleczka z przytwierdzoną do szyjki za pomocą nitki karteczką.
Alicja przeczytała na niej pięknie wykaligrafowane słowa: „Wypij mnie”.
Alicja zdecydowała się skosztować płynu.
Był on bardzo smaczny miał jednocześnie smak ciasta z wiśniami, kremu,
ananasa, pieczonego indyka, cukierka i bułeczki z masłem.
Po chwili buteleczka została opróżniona (…)
Nagle zauważyła pod stolikiem małe, szklane pudełeczko.
Otworzyła je i znalazła w środku ciasteczko z napisem: „Zjedz mnie”,
pięknie ułożonym z rodzynek. Dobrze, zjem to ciastko – rzekła Alicja.
Jeśli przez to urosnę, to dosięgnę kluczyka, jeśli zaś jeszcze bardziej zmaleję,
to będę mogła przedostać się przez szparę w drzwiach…

Lewis Carroll „Alicja w Krainie Czarów”

Dowiedziawszy się, że zabieram się za lekturę jej debiutanckiej książki, Marta Motyl zasugerowała pół żartem, pół serio, żebym była wyrozumiała, bo nie jest dumna ze swojego stylu, gdy stawiała pierwsze literackie kroki. Fakt, napisała KochAną jako bardzo młoda i niedoświadczona autorka, zatem spodziewałam się trochę literackiej nieudolności, książki niedoszlifowanej, niedojrzałej… Nic z tego. KochAna udowadnia, że Marta jest stworzona do pisania. Takiego debiutu nie trzeba się wstydzić.

Continue reading

Nie zostałam stworzona do bycia malarką, a marzyłam o tym przez okres dzieciństwa i będąc nastolatką (…) Na szczęście co i rusz okazywało się, że daję radę malować słowami. One wyrażają moje przeżycia i obserwacje najdoskonalej.

– Marta Motyl –

O pisaniu, sztuce, ciele i miłości… Wywiad z pisarką Martą Motyl

Zapraszam do lektury bardzo ciekawego i inspirującego wywiadu z pisarką, Martą Motyl. Nie miałyśmy okazji nigdy się spotkać, ale po tym jak przeczytałam i zrecenzowałam Odcienie czerwieni autorstwa Marty, zawiązałyśmy internetową znajomość. Zgodziłam się zostać ambasadorką jej najnowszej powieści, Moc granatu. Mamy stały kontakt mailowy, ale nadal niewiele o sobie wiemy, a taki wywiad – choćby nawet tylko korespondencyjny – jest świetną okazją, by lepiej się poznać.

Continue reading

Oto tu, w Centrum Świata, pod korzeniami Drzewa Życia czeka cię dziewięć pięter podziemnych, dziewięć dolnych krain, każda rządzona przez innego boga. Wiedz, Nefasie, że ten, kto chce zdobyć mądrość, musi przebyć je wszystkie.

– Małgorzata Saramonowicz „Xięgi Nefasa. W zaświatach”–

Małgorzata Saramonowicz – „Xięgi Nefasa. W zaświatach” [recenzja premierowa]

Od premiery pierwszej części Xiąg Nefasa zatytułowanej Trygław. Władca Losu minął niemal dokładnie rok. Do księgarń trafiła właśnie kontynuacja powieści Małgorzaty Saramonowicz, tom W zaświatach. Nefas powraca do świata żywych i do snucia niesamowitej opowieści o dziejach Polski w XII wieku. Nadal jest to książka w dużej mierze oparta o historyczne podania, ale w drugim tomie stężenie niesamowitości i fantastyki jest znacznie większe niż w powieści inicjującej cykl.

Jak wspominałam przy okazji recenzowania pierwszej odsłony cyklu o Nefasie, nie jestem fanką fantastyki, jednak wyjątkowo dobrze mi się czyta prozę Saramonowicz. Autorka z powodzeniem łączy konwencję powieści historycznej z fantastyczną, i ma dar tworzenia wciągającej narracji. W tomie W zaświatach pojawia się arsenał istot nadprzyrodzonych znanych z folkloru. Cały słowiański bestiariusz pod postacią wszechobecnych upiorów, wampirów, rusałek, dusiołków, topielic, etc. Ale powieść zainteresuje nie tylko miłośników mitologii i demonologii słowiańskiej.

Continue reading

Owszem to drobiazg, ale czy moje życie kiedykolwiek składało się z czegoś innego?

– Karl Ove Knausgård „Moja walka. Księga I”–

Pisarze, egocentrycy… Moja walka, Karl Ove Knausgård i ja

Kiedy Karl Ove Knausgård zdawał maturę, miałam rok. Pod wieloma względami norweskiego autora i mnie dzieli przepaść. Pokoleniowa i kulturowa. Dzieli nas wiek, płeć i życiowe doświadczenia… ale nie wszystkie. Zazwyczaj staram się unikać banalnych wyznań w stylu „odnalazłam w tej książce cząstkę siebie”, ale w przypadku Mojej walki nie ma mowy o milczeniu. Muszę się tym z kimś podzielić. Może częściowo do tego właśnie służy blog. Nie zawsze trzeba pisać o literaturze, analizować, interpretować. Może czasem wolno napisać też o sobie, co się czuło czytając, jakie wspomnienia przywołała lektura…

Continue reading

« Older posts